nuli, grunt to się nie stresować i to, czego nie rozumieć, spróbować sobie jakoś wytłumaczyć. To działa, da się

Swoją drogą przypomina mi to taki stary dowcip o studentach.
Różnym osobom zadano pytanie ile by zajęło im nauczenie się nowego języka.
jeden profesor powiedział, że 5 lat, jakiś profesor lingwistyki powiedział, że rok, a student medycy odpowiedział "a kiedy egzamin?"
A ja się dziś widziałam z promotorem. Praca praktycznie zaakceptowana, bez zbędnych poprawek. Zostały kosmetyczne sprawy już związane z tym, jak uczelnia sobie widzi, żeby to wyglądało.
Najlepszy tekst słyszałam od promotora: czytało się fajnie, ale nie mam pojęcia czy to dobrze merytorycznie, bo to, o czym pani pisze to czarna magia.
Nie wiem kiedy obrona, ale teraz to już górki (mam nadzieję).