Sacharissa napisał(a):Nie chodziło o fabułę, ale o dosyć koszmarkowatą ilustrację w mojej książce przedstawiającą Śmierć

.
Mam tę książkę i ja. Faktycznie, jest się czego bać. "Słowika" akurat nie lubię, bo ten cesarz mnie denerwował i denerwuje nadal. A "Sinobrody"? Toż to dopiero niesamowita historia! Chociaż ostatnio czytałam grubaśną księgę na temat baśni. W przeważającej części były to interpretacje i porównania podobnych treściowo baśni. I wiecie, co tam wyczytałam? Wszystko, ale to wszystko w baśniach ma podtekst seksualny. Wiem, że my tu o strachu, ale zbulwersowałam się.
Jako dziecko bałam się wszystkiego. Z wiekiem przestałam się bać tamtych strachów, a zaczęłam innych. Wszystko, to wpływ telewizji - i stwierdzam to śmiało. Został mi tylko ten jeden strach, który ciągnie się od dzieciństwa - klaun. Bo, jako mała dziewczynka, zobaczyłam reklamę filmu "To".
Marudząc, od wczoraj wydzwania do mnie jakiś dzieciak. Odbieram i mówię, że pomyłka, że ma zły numer i żeby sprawdził, zanim wybierze go znowu. A ten dzwoni. Wysyła smsy, żebym odebrała. Odpisałam mu tak, że powinno mu pójść w pięty i chyba poszło, bo przestał dzwonić. Zadzwonił za to o 7:23 rano! Zabiję. Czy naprawdę takim problemem jest sprawdzić, czy ma się odpowiedni numer?