Luźne dysputy

marudniko-pochwalnik

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Jashmin » 28 lut 2017, o 12:26

Uhaha. Znowu jestem. Kopnijcie mnie kiedy w tyłek, co bym nabrała jakiejś regularności w pojawianiu się mym.

Przeczytałam wszystkie posty od mojej ostatniej wizyty, tj 14. grudnia (16 stron!). I tak! Planuję skomentować co mi się bardziej w oczy rzuciło!

Więc teges - po pierwsze chciałam nawiązać do teorii Pompy - gdzie ten czas? No właśnie? Co się z nim dzieje, kiedy go nie ma? Też mię to ostatnio intryguje. Niby tyle się dzieje cały czas.. A jakoś tyyyyle książek leży odłogiem (choć od kiedy K przeprowadził się do UK i nie spędzam wieczorów na skype muszę stwierdzić, że nie mogę się odkleić od książek), tyyyle filmów jest do obejrzenia (i znowu, to samo! Oglądam nieporównanie więcej filmów od kiedy nie wiszę na skype), tyyyle sztuk teatralnych do zobaczenia (w samym styczniu byliśmy w teatrze trzy razy!), tyyyyle wycieczek do pojechania na nie (podobnież), wiadomości do przeczytania, dobrego jedzenia do ugotowania.. Gdzie to wszystko się wsysa?! Protestuję! Chcę odzyskać swój czas!

Cudo - bardzo mi przykro z powodu taty. Wiem, że bardzo, bardzo spóźnione, ale wcześniej bardzo nie wiedziałam :(

Animku kochany - totalnie trzymam w przyszłości kciuki za ofertę pracy, którą dostałaś <i zaraz doczytam co się z nią wydarzy, bo piszę komentarz na bieżąco czytania :D>.. i za to, żebyś jak najszybciej znalazła pracę. <przepływ many>. Ok, teraz już znalazłaś pracę - w pewnym sensie hurra! No bo będziesz mogła zapłacić za internet i hummus, ale mam nadzieję, że znajdziesz jednak jakąś taką, która będzie Cię bardziej satysfakcjonować, tudzież napędzać do życia!

Dicey/Pompa - a to nie jest puffin? ah, wait, sprawdziłam sobie, to ma faktycznie polską nazwę i faktycznie jest nią maskonur :D W Szkocji można je spotkać na niektórych wyspach ^^ Jeszcze nie widziałam osobiscie, ale raz chyba widziałam delfina skaczącego sobie radośnie w morzu!

Sky - gratulowałam osobiście, na fb, to teraz i tu :P Gratki!

Hashi - jedź odwiedzić Tetsu!

Jadźka - to w jakim Ty kraju w końcu jesteś, co się stało z Danią? Bo na fb widziałam, że Kraków. Co to tak, czemu tak? Fajnie mieć pracę :D Gratuluję :D

Pompa (again) - kiedy dopada Cię studioholizm, to wpadnij kiedy w odwiedziny :D Bierz Animkę pod pachę i jazda!

Animka (again) - tulam, tulam bardzo bardzo! Wiem jak to jest, kiedy najukochańsza psina odejdzie do Psich Zaświatów - mam nadzieję, że będzie jej tam dobrze, będzie miała dużo kości i własny kocyk!

No dobra. Dojrzałam w końcu do tego, żeby może napisać co u mnie. Od stycznia K mieszka razem ze mną w Szkocji i jest mi naprawdę, naprawdę dobrze. Nam, nie mi. Jeszcze trochę się przyzwyczajam do tego przestawienia my, nie ja, nasi znajomi, a nie moi znajomi. Ale jest naprawdę, naprawdę super - nawet nie uświadamiałam sobie dotychczas, jak bardzo źle mi było wcześniej, siedząc tu samej, i tylko widząc się na skype, zamiast razem spędzać czas. Albo nawet i osobno, ale.. razem. Znowu czytam książki, kiedy K sobie skleja warhammerowe figurki. Znowu oglądam filmy/seriale. Znowu gram na komputerze. Znowu jest możliwość, żeby pojechać razem w góry czy na inną wycieczkę, ugotować sobie razem coś dobrego, pójśc do teatru, kina czy na spacer.. Odżyłam, kwitnę, jestem szczęśliwa!
Karierowo-uczelnianie.. trochę gorzej. Tak mnie zmarnował zeszły rok i biologia, że straciłam zupełnie zapał i chęć pracy. Nie chcę być naukowcem, biologię mam w głębokim poważaniu, chemię w sumie też, czytanie artykułów przychodzi mi z trudem [zawsze lubiłam te popularnonaukowe w stylu Scientific American, ale chemiczne są zwyczajnie nudne!] i w ogóle nieszczególnie mi już zależy na tym doktoracie. Ale zostało 1.5 roku, więc trzeba się zmobilizować, zrobić co trzeba, ale już nie kosztem weekendów czy siedzenia po 12h w labie. Otóż ogłaszam, że odkryłam Amerykę, życie po pracy istnieje i potrafi być NAPRAWDĘ wyczesane. Czego swoją drogą świetnym przykładem była wizyta Sky'a i Kat tu u nas w Szkocji, kiedy pojechaliśmy na wycieczkę objazdową - zrobiliśmy 1400km w 4.5 dnia, budząc się codziennie przed świtem, tak, żeby o świcie już gdzieś być/jechać do tego miejsca, łażąc po górach, dolinach zamieszkanych przez wróżki i elfy, oglądając najbardziej spektakularne zachody słońca ever, podglądając stada jeleni.. i w ogóle było fantastycznie!
Więc tak dla podsumowania, to się raczej chwalę. Poza tym, że wciąż nie mam pojęcia kim chcę być, kiedy dorosnę i dostanę tytuł doktora [na pewno nie laboratoryjną małpą, ani nie chcę zostać na uniwerku, ani w ogóle pracować naukowo - może jakiś edytor albo coś? Czytać i poprawiać czyjeś wypociny mogę, ale sama badań robić nie chcę], to jest naprawdę dobrze. Mam jeszcze te 1.5 roku, żeby się zastanowić co chcę robić w życiu. Ma ktoś jakieś pomysły?
- Zapuść długie (włosy), zapleć warkocz, zapnij na końcu stalową klamrę i napierdalaj tym w ludzi z obrotu.
- Dobrze gada. Jeszcze do tego strój Xeny i ludzie bójcie się

Passion is good. Gets blood pumping.
Avatar użytkownika
Jashmin żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 570
Reputacja: 1512

Reklama

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Hashi » 28 lut 2017, o 18:56

Jash - odwiedzę, ale koło maja ^ ^ Taki jest plan ~~

Jeju, miałem się z końcem lutego wyprowadzić z mieszkanka, w którym mieszkaliśmy z Radkiem (Radek wrócił do domu, potem jedzie do Holandii). Tylko że... nie ogarnąłem, że koniec lutego to już, a współlokatora też nie znalazłem. Właśnie zadzwonił właściciel i zaproponował, że mogę do końca marca mieszkać tu sam, płacąc cały czynsz i swoją część opłat. To jest niezła oferta, ale się zastanawiam. Co radzicie?
"co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności(...)Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć"
Avatar użytkownika
Hashi męska
Krufka
Krufka
 
Posty: 579
Lokalizacja: Bardzo Dziki Wschód
Reputacja: 1415

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Motopompa » 28 lut 2017, o 22:28

Aiyanna napisał(a):Duetowi "Jarema + Ja spółka zoo" właśnie na Szantach stuknął rok razem. Jest fajnie
.

Gratulacje ^^ Również pamiętania kiedy jest dokładnie dzień zero :P


Jashmin napisał(a): zrobiliśmy 1400km w 4.5 dnia, budząc się codziennie przed świtem, tak, żeby o świcie już gdzieś być/jechać do tego miejsca, łażąc po górach, dolinach zamieszkanych przez wróżki i elfy, oglądając najbardziej spektakularne zachody słońca ever, podglądając stada jeleni.. i w ogóle było fantastycznie!

3, 2, 1, Pompa sprzedany.

Jashmin napisał(a):Mam jeszcze te 1.5 roku, żeby się zastanowić co chcę robić w życiu.

Powiadasz, że same old story co na pierwszym i drugim stopniu? :D

Hashi napisał(a):Tylko że... nie ogarnąłem, że koniec lutego to już, a współlokatora też nie znalazłem

Mam tak samo jak ty. Tj, nie z mieszkaniem, ale jak to marzec? Przecież... hm.



Marudnik: U nas tak duje wichrem piekielnym, siecze deszczem horyzontalnym i zaskakuje okazjonalnym gradobiciem, że wyjść z domu to jak zapisać się na serię wykładów Alexandra Golubova. Wiesz że trzeba, ale po pierwszej minucie zastanawiasz się gdzie popełniłeś błąd.
Tak po za tym to smutno, bo Animka pracuje w weekendy a często ma wolne w tygodniu, ja na odwrót, nie da się prawie razem wyjśc z domu dokądkolwiek. Nie jest lekko :<
Pochwalnik: Oli udałio się tak pozamieniać na zmiany że ma wolny weekend za tydzień ^^
podobnie jak nieszczęśliwym
szczęśliwym można być
tylko
beznadziejnie
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5452
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5542

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 28 lut 2017, o 22:59

Jeśli ktoś twierdzi, że nieszczęścia chodzą parami, to jest w mylnym błędzie. Chodzą trójkami.
edytka czwórkami...
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8710
Reputacja: 5112

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Jadźka » 1 mar 2017, o 20:08

Jestem szczęśliwa. Przeprowadziłam się do Krakowa*. Przy okazji odświeżyłam forumowe znajomości, zaliczyłam kilka przefajnych spotkań z wrocławską i okołokrakowską ekipą i w końcu mam blisko na zlot (Uuu i Detrytusie - MACIE BYĆ!!!). Dziś miałam 1 dzień w nowej pracy i jestem mega nakręcona pozytywną energią, fajnymi ludźmi, kreatywną atmosferą (do tego KSIĄŻKI, znowu KSIĄŻKI, jak mi brakowało pracy w tej branży!). Zdążyłam nawet wylać herbatę na spotkaniu z szefową (na szczęście wyjątkowo nie na laptopa) i zaliczyć przyjęcie urodzinowe.

Mieszkam rzut beretem od tejże pracy i dziś sobie poszłam rano spacerkiem (niecałe 2 km) wzdłuż Wisły przez wiosenny i wcale-nie-zasmogowany Kraków, a z kolei jak wracałam to akurat trafiłam na zachód słońca nad Wawelem i jakoś tak się wzruszyłam :) Pięknie tu jest i super się czuję w Krakowie, do tego mam wielki pokój za naprawdę znośne pieniądze, co prawda będę musiała popracować trochę nad wystrojem, ale to też sama przyjemność (love Ikea). Btw, okazało się, że dziewczyna z mojej pracy mieszkała 3 lata temu w tym samym mieszkaniu, ba - tym samym pokoju - i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie? Zwłaszcza, że to w ogóle jedyny pokój jaki obejrzałam, totalnie nie miałam fazy na długie poszukiwanie lokum.

No i genialna wiadomość, która zrobiła mi ten dzień potrójnie - UDAŁO SIĘ, dostanę z gdańskiego urzędu pracy bon na zasiedlenie, czyli ekstra kasę za to, że podejmuję pracę w innym mieście. Wszystko gra i buczy, to będzie dobry marzec! :mrgreen:



*Jash (i inni zainteresowani), z Danią nie wypaliło, nie udało mi się niczego znaleźć, nawet na interview mnie nie zapraszano - to jednak mały rynek, brak znajomości języka też robi swoje.Potem planem B był Poznań, który ewidentnie również nie był mi pisany, bo teraz już jestem pewna, że tak musiało być - Kraków.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Genoa » 1 mar 2017, o 20:37

Jestem tak zmęczona (plus zarobiona, ale pozytywnie), że dopiero mi się przypomniało, że wanna też na mnie czeka. Ech, mój dzisiejszy nieogar trochę mnie przerasta. Tyle dobrze, że przypomniało mi się teraz, a nie tuż przed snem.
Avatar użytkownika
Genoa
Student Magii
 
Posty: 7
Reputacja: 117

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Uuu! » 2 mar 2017, o 07:04

Jashmin napisał(a):Więc teges - po pierwsze chciałam nawiązać do teorii Pompy - gdzie ten czas? No właśnie?

Czasem zdarza mi się, że mam coś ważnego do zrobienia i wtedy drastycznie ograniczam sobie korzystanie z Internetu. Właśnie teraz mam taki okres, który potrwa jakoś do czerwca. Ograniczenie Internetu polega na tym, że wchodzę tylko tu i na zbudujmy.to . Odstawiam FB i wszystko inne. Efekt jest taki, że czasem po 15 minutach nie mam już powodu, żeby siedzieć przed kompem (dziś będzie dłużej, bo nie tylko czytam, ale też piszę.;) ).

To co aktualnie tak mnie zajmuje, to wykańczanie domu. Teraz przyklejam glazurę w łazience. Muszę się śpieszyć, bo na przełom maja i czerwca jest zaplanowana przeprowadzka. I tak nie obędzie się bez wynajęcia fachowców, bo sam nie zdążę wszystkiego zrobić. Zwłaszcza, że na cały kwiecień idę do pracy (najpierw dwa tygodnie w Wenecji, potem w Zachęcie). No i ponieważ już prawie wcale nie mam czasu wolnego, to w połowie marca mam wystawę klockową w Bytomiu, a pod koniec maja Pixel Heaven, a tydzień później Comic Con. Na szczęście obie imprezy w Wa-wie.


Jadźka napisał(a):Przeprowadziłam się do Krakowa
Gratuluję dobrego wyboru.
Jadźka napisał(a):(Uuu i Detrytusie - MACIE BYĆ!!!)
Ja to będę kompletnie nieosiągalny. Ale nad Detrytusem popracuj. ;)
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2015
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4869

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Detrytus » 2 mar 2017, o 07:26

Detrytus też jest bez szans.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 939
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2415

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Jadźka » 2 mar 2017, o 07:58

Pfff! Ale jesteście :?
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Uuu! » 2 mar 2017, o 09:14

Jadźka napisał(a):Pfff! Ale jesteście :?

Ja to bym poszedł nawet pieszo, ale ponad 1000 km to trochę by mi się zeszło.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 2015
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4869

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez abigail » 2 mar 2017, o 16:07

Jashmin napisał(a): Ma ktoś jakieś pomysły?

Owszem:
1) rzuć wszystko, medytuj i osiągnij nirwanę.
2) sprzedaj co masz, rozdaj ubogim i ciesz się życiem przyszłym,
3) - no weź! Taż Twoje pomysły są jedyne fajne i się ich trzymaj!
4) - wybierz dobrze ...

:lol: :lol: :lol: [dobre rady = bezpieczny eksperyment na cudzy koszt: ergo: informuj co wybrałaś i co z tego wyszło ;) ]

Jashmin napisał(a):Jeszcze trochę się przyzwyczajam do tego przestawienia my, nie ja


przepraszam za asocjację z "my", ale ten bonmot mi się spodobał: "po ślubie dwoje staje się jedno i przez następne kilka lat ... walka jest o to - które..." cieszę się, że Was z K. to nie dotyczy. Gratuzazdrowacje :)


Cudo_Tyłeczek napisał(a):Chodzą trójkami.
edytka czwórkami...


Zanim napiszesz następną edytę, podpowiem... tabunami :( Ale Mój Brat (który już przeszedł tłumy tych tabunów) nadal twierdzi /podpierając się przeszłym doświadczeniem/, że im większy tabun złego, tym większy potem dobrego. Wierzę mu - bo faktycznie tak było.

Hashi napisał(a):Co radzicie?


Radzimy - zrób jak Tobie pasuje najbardziej!

Jadźka: Przepraszam Ty wiesz za co - I cieszę się niepomiernie :)


MARUNIK (TYM RAZEM DO RZECZY) - Spaliłam psu płucka (w piątek, 24 lutego br). Pies żyje, chociaż w tym smrodzie powinien był zdechnąć ... /bo to były płucka dla psa, a nie psa/. Zrobiłam wszystko, co radzą pogorzelcom (za wyjątkiem wezwania odpowiedniej firmy za 100zł/godz). Oddychać już nawet można dziś, ale ... co i raz to smród jednak atakuje... Nie chcę wiedzieć, co myślał ten pan, co siedział w sobotę /dzień po spaleniu/ - obok mnie na spektaklu "La Verita'" ani ta pani, co siedziała obok Arnolda... Bo i ja i Arnold, wciąż siedząc tam, czuliśmy ten smród, więc musieliśmy być jego źródłem, a smród nie był tak ładnie węglowy... wg Arnolda "to był smród starej sławojki".... Mój Brat i owszem, chciał nas pocieszyć [rzekł: tyle palicie tych papierosów, że nie dziwota iże śmierdzi tu spalonymi płuckami], - ale wyjechał do Hiszpanii... ze smrodem w walizce (sweter, w którym u nas był w sobotę).

I wiem, że nikt z Was nie może mieć pojęcia, jak bardzo depresyjny może być smród.. którego mimo wyszorowania wszystkiego nie da się pozbyć... No dziś już jest lepiej... Ale wciąż gdzieś... go czuję :oops: :cry: :cry: :cry:
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3620
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3367

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 2 mar 2017, o 17:04

Ja wiem! Ja wiem! Miałam sąsiadkę, która to robiła notorycznie;)ale nie psu;) robiła to partneru☺
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8710
Reputacja: 5112

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Mogget » 2 mar 2017, o 20:43

Nie chce mi się rzeźbić marudnika bo pewnie trochę by tego było, więc walnę tylko pochwalnik.
Przed chwilą wygrałem ponad 2 tysiące u bukmachera. Akurat 2 tysiące kosztuje mnie semestr na uczelni, więc mam problem rozwiązany i będę mógł zamiast tego odkładać na tatuaż <3
No i włosy powoli, ale rosną - jeszcze z 3 miesiące i będą takie jak chcę, o ile w międzyczasie nie zmienię koncepcji.
Zrozumiałem tę oto zasadniczą lekcję. Żeby przetrwać, musisz się nauczyć żyć bez niczego. Pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. Mimo to musisz trwać.
Avatar użytkownika
Mogget męska
Dziekan
 
Posty: 1810
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 1881

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Motopompa » 3 mar 2017, o 23:32

Wooo ho, tak w ogóle wychodzisz srednio raczej na +?

Drogi forumu: mam grupę z którą robię projekt. Grupa często chce się spotykać, ale z tych spotkań wynika tylko tyle ze mijak kilka godzin, a niewiele konsturktywnego jest zrobione + jestem potwornie zmęczony ich obecnoscią. Robota musi iśc do przodu, ale ta forma mi wybitnie nie odpowiada. Co robić?
podobnie jak nieszczęśliwym
szczęśliwym można być
tylko
beznadziejnie
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5452
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5542

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Detrytus » 4 mar 2017, o 06:54

A jest ustalony project manager? Jak nie to się nim samopowołaj i rozdziel zadania.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 939
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2415

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźne dysputy

[Ridcully] Na ogół unikał tego miejsca. Nie dlatego że nie rozumiał, czym naprawdę zajmują się tam młodzi magowie, ale mocno podejrzewał, że oni też nie rozumieją. Miał wrażenie, że bardzo się cieszą, kiedy mają coraz mniej i mniej pewności co do świata.

Muzyka duszy, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron