Nadal bronię bastionu mojego konserwatyzmu fajczanego, twierdząc że w sziszy pali się po prostu tytoń i nie sięgając tym samym do prehistorii. Twoja paralela jest o tyle mało celna, że równie dobrze człowieka używającego żarówek, nie zas świec, nazwać by można na wskroś nowoczesnym i łamiącym tradycją
Nieważne - grunt, że się kopci i w kuchni ładnie wonieje