Corvvin napisał(a):Gdyby nie było urzędniczych opłat ingerujących w wolny rynek to raz samochody byłby znacznie tańsze. Dwa zaraz pojawiłby się jakiś taki dyskowy Harry Król, który utylizowałby odpady taniej i skuteczniej. Jeśli im się nie przeszkadza (podatkami, licencjami, normami) ludzie są zaskakująco kreatywni w wykorzystywaniu każdej okazji do zarobku.
Bezwzględna zgoda. Kwestia regulacji poprzez opłaty jest szersza, ale jesli jesteśmy na gruncie motoryzacyjnym - utylizacja odpadów z tego segmentu jest niesamowicie zyskowna: wysokiej jakości stal, wszelakie stopy (w tym metali szlachetnych - patrz katalizatory), zwykłe żelazo itepe itede. Ale jako że nasi ze Świata Kuli Harry Królowie od całej swojej roboty muszą płacić wysokie podatki bezpośrednie i pośrednie, cały biznes opłaca się stosunkowo niewielkiej grupie potentatów, dla których jest to działalność wręcz uboczna. Trudno zatem znaleźć lepszy bodziec, niż zwolnienie lub daleko idące ulgi w daninach publicznych? To w połączeniu ze ścisłą kontrolą (żeby nikt przepracowanych płynów nie wylewał do rzeki), uczyniłoby cuda, wszak Chińczycy kupią każdą ilość złomu
