Luźne dysputy

Zbieracze...

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Zbieracze...

Postprzez Aeshtir » 4 wrz 2008, o 16:55

Tomasz kołodziejczak napisał kiedyś, że zbieracze (a pisał to - ktoś jeszcze pamięta? - w periodyku pt. "Magia i Miecz") stanowią wyższą formę ludzkości, górując nad zwykłymi graczami czy czytelnikami. Mniej więcej, cytuję z pamięci.

Ten cytat przyszedł mi do głowy właśnie dziś, kiedy to moja partnerka zmierza do księgarni, by zaopatrzyć mnie w "Blask fantastyczny". Postanowiłem sobie bowiem, że mimo iż znam wszystkie dyskowe pozycje Pratchetta, zakupię (i odnowię - dobry zwyczaj nie pożyczaj :( ) całą kolekcję, przynajmniej dopóki Pan Cholewa nie przetłumaczy "Going Postal" ;) .

Czy ma to sens? Mam na komputerze wszystkie ksiązki Pratchetta do "Maskarady" włącznie, a na półce własne od "Na glinianych nogach", więc problemu zasadniczo nie ma. Poza tym, od czego są miejsca użyteczności publicznej, czyli biblioteki? Nie uważam tego za snobizm (zxa chudy mam portfel na to :mrgreen: ), ale posiadanie, nawet kilkakrotnie już przecież przeczytanych pozycji jakoś mnie kręci.

Zresztą, czy nie można tego odnieść i do zbierania płyt, czy kanonicznych już znaczków? Co o tym sądzicie? O zbieractwie, znaczy?

PS. Pomijam wątek kupowania ksiązek w celu wspierania pisarzy, wydawnictwa czy tłumaczy etc. Popieram, ale nie tego dotyczy mój post.
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
Avatar użytkownika
Aeshtir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 234
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 223

Reklama

Re: Zbieracze...

Postprzez Kasia M. » 4 wrz 2008, o 18:35

hm, mam bardzo podobne zdanie do Twojego. są takie książki, które przyjemnie jest mieć, chocby po to, żeby móc powiedzieć znajomym: "o, mam tę książkę, jest świetna, chcesz pozyczyć?"* :D

*no tak, nie pożyczać, ale ja lubię szerzyć wśród znajomych zamiłowanie do ulubionych książek i muzyki ;D
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Zbieracze...

Postprzez Mauer » 4 wrz 2008, o 18:50

jestem książkofilem, i mam osobiste trudności przeczytania książki która nie jest moja
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: Zbieracze...

Postprzez jaro_gryf_666 » 4 wrz 2008, o 19:26

Mam na półce dość sporą kolekcję, tak książek, jak i płyt. Jeśli chodzi o książki powodów jest dość sporo:
1. jestem zbyt leniwy na chodzenie do biblioteki
2. jak już pójdę do biblioteki, to jest niemalże pewne, że poszukiwanej przeze mnie pozycji tam nie ma, albo trzeba na nią dość długo czekać
3. nie mam wielu znajomych, którzy by podzielali moje fantastyczne zapędy, toteż pożyczanie od znajomych w większości przypadków odpada
4. w trakcie czytania wynikają różne sytuacje, które nakazują odłożenie książki na później ['Czas pogardy' Sapkowskiego za pierwszym razem czytałem ponad pół roku], a upomnienia z czytelni lub wzrok krzywo patrzących znajomych nie są czymś przyjemnym
5. nie czytam dużo, toteż zakup jednej czy dwóch książek za 30 złotych na miesiąc całkowicie zaspokaja moje potrzeby
6. do swojej biblioteczki mam sentyment - nie sprzedam nawet pozycji, o których wiem, że do nich nie wrócę ;)

I zgadzam się z tym, że nie należy pożyczać. Raz zdarzyło mi się, że plecak z pożyczoną książką wpadł do rzeki [razem ze mną - wakacyjne przeprawianie się na drugi brzeg po śliskich kamieniach ;] i w efekcie okładka trochę zmokła, po wyschnięciu była jak nowa, tyle że róg był trochu postrzępiony. Książkę odkupiłem i oddałem nową //mimo, że zniszczenia na pożyczonej były znikome. Niestety jeszcze nie napotkałem się z wzajemnością [jeden kumpel pożyczył ode mnie 'Narrenturm' Sapkowskiego, jak się po pewnym czasie upomniałem o zwrot okazało się, że pożyczył jeszcze komuś, a jak w końcu po dłuuuugim okresie do mnie dotarła była w stanie 'no co się tak na mnie krzywo patrzysz? przecież da się czytać, a kartki są wklejone w dobrej kolejności...'].

Co do płyt - różnicy między mp3 a oryginalnym krążkiem nie da się nie zauważyć... Poza tym co ze mnie byłby fan jakiegoś zespołu, jeśli jego dyskografię znałbym jedynie z mp3? :roll:
NOBODY expects the Spanish Inquisition! Amongst our weaponry are such diverse elements as: fear, surprise, ruthless efficiency, an almost fanatical devotion to the Pope, and nice red uniforms...
Avatar użytkownika
jaro_gryf_666
Hiszpańska Inkwizycja
 
Posty: 1238
Lokalizacja: Żywiec/Gliwice
Reputacja: 441

Re: Zbieracze...

Postprzez szkot » 5 wrz 2008, o 10:12

No coz. Ja uwielbiam książki i czytam je w takiej liczbie, ze jesli wszystkie miałyby być kupione to musialbym sie pozbyc wszystkich mebli zeby mialy gdzie stać. Mimo wszystko jednak kupuje ksiazki jak glupi.
Dodatkowo zapisany jestem na stronie podaj.net gdzie mozna sie wymieniac ksiazkami co rowniez zwieksza liczbw ksiazek na polce (oddaje ksiazkli z mojego dziecinstwa lub rodzicow a w zamian znajduje nieraz niezle perelki)
No a wracajac do pozyczania ludziom - pozyczam ksiazki ale tylko takie do ktorych nie mam zbyt duzego sentymentu. Czyli Pratchett nie wychodzi odemnie z domu. Wiekszosc moich znajomych szanuje ksiazki ale mimo wszystko - Pratchetta nie pozycze. Ja pozyczone ksiazki szanuje jak tylko moge najlepiej (te od znajkomych bardziej niz te z biblioteki bo te drugfie i tak sa zniszczone). NAjczesciej wyglada tak ze jak jest ze mna ksiazka w plecaku to jest ona w siatce zeby nie miala kontaktu z innymi rzeczami w plecaku. Obawiam sie ze moze zostac zalana lub pobrdudzona - takie male zboczenie. :)
Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
Avatar użytkownika
szkot męska
Lu-Tze
 
Posty: 883
Lokalizacja: Bytom
Reputacja: 64

Re: Zbieracze...

Postprzez Kasia M. » 6 wrz 2008, o 16:13

/pod wpływem tego tematu wczoraj zakupiłam Pana Samochodzika, bo boję się że niedługo będę na niego za stara, a trzeba przeczytać; i Antygonę/

odnośnie pozyczania. jest mi wstyd, strasznie, ale.. książki szanuję. swoje, pożyczone, z bilioteki, nieważne. ale nie zawsze mi wychodzi. zwykle jest tak, że ksiązka dawno przeczytana leże na półce i stanie idealnym czeka na oddanie właścicielowi. tuż przed oddaniem odkrywam,że jest pognieciona okładka. wniosek? pogniotła się w torbie. najgorsze jest to, ze taka sytuacja zdarza się nagminnie. okładam książki, nie wkładam do torby, tylko noszę w ręce, no nieważne co robię i tak sie poniszczy. tak strasznie mi głupio, ze to niewyobrażalne ;D (dlatego przeżyłam miłe zaskoczenie, kiedy pożyczyłam Nocny Patrol w stanie dość zużytym i nie było widać moich grzeszków" :P.)
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Zbieracze...

Postprzez Jahoo » 25 wrz 2008, o 18:27

Moje zbieranie książek obejmuje właściwie tylko Pratchetty. Być może niestety.

Pożyczam dużo i często, tak samo komuś, jak i od kogoś. I jedyne co się złego stało i pamiętam, to to, że komuś ukradłem zakładkę. Ale ktoś nie zauważyła. Na szczęście.
cóż? Może jakiś cytat?
You’ve got to ask yourself a question: Do I feel lucky? Well, do ya, punk?
Avatar użytkownika
Jahoo
Mag II stopnia
 
Posty: 344
Lokalizacja: Lublin. A tak naprawdę, to nie chcesz wiedzieć...
Reputacja: 0

Re: Zbieracze...

Postprzez tter282 » 22 gru 2009, o 14:20

Odkurzam ten ciekawy wątek.

W zbieraniu / gromadzeniu książek jest coś niesamowitego. Nie wyrzucam ŻADNEJ, nawet takij, o której wiem, że w życiu nie wrócę. Wolę dokupić kolejny regał. W książkach jest coś takiego, iż dla mnie myśl o sponiewieraniu jest zgoła świętokradcza.

Stanowię typową ofiarę pazernego kapitalizmu, który stworzył cykle literackie. Dzięki temu, kupowanie n-tej pozycji "Star Wars-ów" czy innej tego typu cholery (np. Cykl z kotwicą itp) traktuję jak oczywistość, mimo że sens takiego zbieractwa jest niewielki. A portfel płacze, szczególnie dlatego, iż z wrodzonego lenistwa nie chce mi się czekać na coś zamówionego w bibliotece, po prostu łatwiej gdzieś rzecz nabyć :mrgreen:
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1311
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 262

Re: Zbieracze...

Postprzez Corvvin » 22 gru 2009, o 18:24

Nie potrafię sobie wyobrazić wyrzucania książek... W ostateczności lądują gdzieś w pudłach, bo może kiedyś się do czegoś przydadzą - tak kończą jakieś dziwne stare podręczniki jeszcze z młodości moich rodziców... Ale wyrzucić książkę? Brrr...

A z rzeczy nie książkowych, to większość takich pasji nie przetrwało przejścia z wieku dziecięcego na bardziej problematyczny świat. Gdzieś jeszcze bym wygrzebał jakieś klastry ze znaczkami, pocztówki, opakowania zapałek - ale to już nie to :P

Zostało mi za to ustawiczne gromadzenie kapsli z piwa w jakieś szufladzie w kuchni. To chyba jakiś odruch po falloutowy :P Nigdy nie wiadomo kiedy czeka nas woja nuklearna i czy kapsle nie staną się kiedyś walutą... Swoją drogą właśnie daje drugą szansę trzeciej części Fallouta - ale to nie to samo co poprzednie dwie :P
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: Zbieracze...

Postprzez Kasia M. » 22 gru 2009, o 20:21

ale czemu niepotrzebne książki wyrzucać? ja zazwyczaj oddaję albo sprzedaję te najgorsze,ostatnio usiłuję komuś wcisnąć Alchemika :P

zbieram... poza książkami mało rzeczy.. bilety wstępu na koncery/ różne ciekawe miejsca np kolejkę na Kasprowy... i kartki wyrwane z tyłów zeszytów z gimnazjum, różne bardzo mądre rozmowy, rysunki i zasłyszane mądrości nauczycieli są ; )
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61


Powrót do Luźne dysputy

- Trzy posiłki? Trzy posiłki? Co za człowiek je tylko trzy posiłki dziennie?
- Taki, którego nie stać na dziewięć- odparł spokojnie Myślak.-Możemy domknąć budżet, jeśli skoncentrujemy się na zdrowiej diecie złożonej ze zbóż i świeżych warzyw. To nam pozwoli zachować deski serowe z wyborem, powiedzmy, trzech gatunków sera.
- Trzy gatunki sera to nie jest wybór, tylko pokuta!- przeraził się wykładowca run współczesnych.

Niewidoczni Akademicy, dodał(a) nanny_ogg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: docent