Kościół w samym swym zamyśle jest i miał być na prawdę czymś dobrym, a że został przez wieki wypaczony... cóż, nic nie jest idealne. Palenie innowierców na stosach i mordowanie w imię wiary - czymże się to różni od świeckich wojen i mordowanie w imię Ojczyzny? Dawny Kościół był brutalny, ale musiał taki być, takie były czasy. A inkwizytorzy prawdziwie wierzyli, że oni pomagają tym ludziom. Zaiste, pokrętna to logika, jednak typowo średniowieczna. Wierzcie lub nie - inkwizytorzy wierzyli, że
poświęcają się dla ludzi, których torturowali i mordowali. Bo przecież, będąc męczeni za życia, mogli byli owi innowiercy zaznać szczęścia w Niebie. A jeśli Bóg nie zgadza się na takie czyny? Tym lepiej dla innowierców - zostaną oni wyniesieni na piedestał, a inkwizytorzy będą smażyć się w piekle. Jakby nie patrzyć, oddawali tym ludziom przysługę, i przyjmowali na siebie olbrzymią odpowiedzialność. Warto przeczytać
Naukę Świata Dysku II - jest tam spory fragment poświęcony kontekstowi. Nie wolno nam oceniać dawnych czynów biorąc pod uwagę współczesny system wartości, współczesną etykę. Ówczesny Kościół nie był brutalny jak na średniowieczne standardy. Ba, więcej nawet - Święta Inkwizycja jako pierwsza wprowadziła jawne rozprawy sądowe, z prokuratorem i - uwaga - obrońcą z urzędu dla podsądnego. W sądach świeckich ten system pojawił się dopiero po kilkudziesięciu latach.
Ale wracając do meritum:
Mauer napisał(a):Kara śmierci jest okej, najbardziej efektywne jest wymierzani kary samowolnie, równie wprawdzie łątwo kogoś 'wrobić' co w sprawę sądową, jednak bardziej od wysokiego sędzi i stołka elektrycznego wzbudza respekt rozjuszony tłum z okolicznej wsi.
Rozumiem, że Mauer wierzy w absolutną demokrację, w wolę większości. Naprawdę chciałbyś, żeby tak było? Wiesz, jak łatwo sterować tłumem? Wiesz cokolwiek na temat psychologii społecznej? A wiesz, że ktoś, kto się zna, potrafi zmusić tłum ludzi do wielu naprawdę niemoralnych rzeczy? Słyszałeś o Charlesie Mansonie? Wielebnym Jimie Jonesie? O badaniach prof. Philipa Zimbardo lub prof. Stanleya Milgrama? Zdajesz sobie sprawę, że wciąż zdarzają się przypadki linczu (a przynajmniej prób linczu) z tak błahych powodów, jak na przykład wejście do Kościoła z czapką na głowie? Albo zbyt głośne zachowywanie się w nocy, co "lekko denerwuje" sąsiadów? Wierzysz w sprawiedliwość takich sądów? Absolutna władza tłumu to najgorsze, co może nas spotkać.
Człowiek nie ma się bać władzy i sądu. Sąd nie ma wzbudzać respektu. Nie ma zastraszać i działać prewencyjnie. Jedyne, co do niego należy, to w miarę obiektywna ocena czynu. Już popełnionego czynu.