Luźne dysputy

Night Shift

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: Night Shift

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 8 maja 2016, o 21:09

Kłamstwo to straszna komplikacja. Nie cierpię komplikacji. No ale do tego stwierdzenia musiałam dojrzeć:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8710
Reputacja: 5112

Reklama

Re: Night Shift

Postprzez Jashmin » 8 maja 2016, o 22:15

Complications get blood pumping!

Ćwiczyliśmy z Krzyśkiem angielski, bo się przygotowuje do IELTSa, znowi. I robił mega śmieszny błąd przy rozmowach środowiskowych. A mianowicie mówił "corpses" zamiast "crops" :D

A Chiny nam wyjdą diablo drogo.. Rany.
- Zapuść długie (włosy), zapleć warkocz, zapnij na końcu stalową klamrę i napierdalaj tym w ludzi z obrotu.
- Dobrze gada. Jeszcze do tego strój Xeny i ludzie bójcie się

Passion is good. Gets blood pumping.
Avatar użytkownika
Jashmin żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 570
Reputacja: 1512

Re: Night Shift

Postprzez Jadźka » 9 maja 2016, o 07:36

Cudo_Tyłeczek napisał(a):Kłamstwo to straszna komplikacja.

Bardzo sie z tym zgadzam. I ja np. nie potrafie przekonujaco klamac. Podobno mozna czytac ze mnie jak z ksiazki ;)

Natomiast z innej beczki - kwestia, ktore mnie gnebi i nie potrafie jednoznacznie tu sie opowiedziec za jednym rozwiazaniem. Znam osoby, ktore calkiem serio mowia, ze w przypadku jednorazowej zdrady partnera, wolalyby sie o tym nie dowiedziec. Bo kiedy partner, przytloczony poczuciem winy, decyduje sie powiedziec drugiej stronie (a jednoczesnie chcialby z nia zostac), przerzuca ciezar tej wiedzy na druga osobe. I w zaden sposob nie naprawia to zwiazku, wprost przeciwnie. Czy wiec nie lepiej przemilczec taki skok w bok, wiedzac, ze prawda nikogo tutaj tak naprawde nie wyzwoli?

Oczywiscie odpowiedz moze byc prosta - nie zdradzac. Albo - jesli sie zdradzilo - rozstac sie. Ja naiwnie wierze, ze jak ktos jest naprawde szczesliwy w zwiazku, to nie podejmuje takiego ryzyka jak zdrady. Bo wie, ze ma zbyt wiele do stracenia. A jesli zdradzasz, tzn ze Twoj zwiazek jest funta klakow warty.

Ps. zeby bylo jasne - za zdrade uwazam seks (tudziez inne okolo-aktywnosci) za plecami i wbrew zgodzie partnera. Nie mam absolutnie nic przeciwko wszelkim rodzajom zwiazkow otwartych, luznych, "friends with benefits" czy inne poliamory ;) Jesli tylko sytuacja jest jasna dla obydwu stron i nikt nikogo nie oszukuje. I szczerze mowiac pod otwarte zwiazki podciagnelabym malzenstwa, w ktorych zdrady sa "tajemnica poliszynela" i tak naprawde zona bardzo dobrze wie o romansach meza i je ignoruje.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Night Shift

Postprzez Detrytus » 9 maja 2016, o 09:51

Jadźka napisał(a):I szczerze mowiac pod otwarte zwiazki podciagnelabym malzenstwa, w ktorych zdrady sa "tajemnica poliszynela" i tak naprawde zona bardzo dobrze wie o romansach meza i je ignoruje.


O jakie to seksistowskie. Tak jakby ten mąż zdradzał ją z innym facetem a nie kobietą:)

I wracając do jednorazowej zdrady: tak, jakby do czego doszło, to wolałbym nie wiedzieć.
Jadźka napisał(a):Ja naiwnie wierze, ze jak ktos jest naprawde szczesliwy w zwiazku, to nie podejmuje takiego ryzyka jak zdrady. Bo wie, ze ma zbyt wiele do stracenia. A jesli zdradzasz, tzn ze Twoj zwiazek jest funta klakow warty.
Może nie funta kłaków, ale wymaga gruntownej renowacji. I czytałem gdzieś w internecie wywiad z jakimś psychologiem, który mówił, że zdrada może być pożyteczna. W takim sensie, że jest przyczyną naprawy związku. Taki kubeł zimnej wody na łeb.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 939
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2415

Re: Night Shift

Postprzez Jadźka » 9 maja 2016, o 09:58

Detrytus napisał(a):
Jadźka napisał(a):I szczerze mowiac pod otwarte zwiazki podciagnelabym malzenstwa, w ktorych zdrady sa "tajemnica poliszynela" i tak naprawde zona bardzo dobrze wie o romansach meza i je ignoruje.


O jakie to seksistowskie. Tak jakby ten mąż zdradzał ją z innym facetem a nie kobietą:)

Ale co jest seksistowskie, bo nie wylapalam? ;) Chodzi o mechanizm, niezalezny od plci. Jasne, stereotypowo jest to zona przymykajaca oko na wybryki meza, ale moze byc odwrotnie. Co do "trzeciej strony" czyli kochanki/kochanka, to on/ona nie ma tu nic do rzeczy i nie jest niczemu winny/a, bo nie ponosi odpowiedzialnosci za cudzy zwiazek.

Detrytus napisał(a):
Jadźka napisał(a):Ja naiwnie wierze, ze jak ktos jest naprawde szczesliwy w zwiazku, to nie podejmuje takiego ryzyka jak zdrady. Bo wie, ze ma zbyt wiele do stracenia. A jesli zdradzasz, tzn ze Twoj zwiazek jest funta klakow warty.
Może nie funta kłaków, ale wymaga gruntownej renowacji. I czytałem gdzieś w internecie wywiad z jakimś psychologiem, który mówił, że zdrada może być pożyteczna. W takim sensie, że jest przyczyną naprawy związku. Taki kubeł zimnej wody na łeb.

Mi sie wydaje, ze ta woda moze okazac sie niestety wystarczajaco zimna, by oziebic relacje do reszty ;) Ale oczywiscie to bardzo indywidualna sprawa. Znam pary, ktore przetrwaly zdrade z sukcesem.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Night Shift

Postprzez Detrytus » 9 maja 2016, o 10:02

Jadźka napisał(a):Co do "trzeciej strony" czyli kochanki/kochanka, to on/ona nie ma tu nic do rzeczy i nie jest niczemu winny/a, bo nie ponosi odpowiedzialnosci za cudzy zwiazek.

Ja to rozumiem, ale z tego co ja wiem to zazwyczaj obydwoje są w związku.
Jadźka napisał(a):Mi sie wydaje, ze ta woda moze okazac sie niestety wystarczajaco zimna, by oziebic relacje do reszty ;) Ale oczywiscie to bardzo indywidualna sprawa. Znam pary, ktore przetrwaly zdrade z sukcesem.

Oczywiście, ja też znam parę takich par. A jeżeli nie to wtedy to znaczy, że to wszystko było warte tego przysłowiowego funta kłaków:)
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 939
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2415

Re: Night Shift

Postprzez Motopompa » 8 cze 2016, o 23:28

Wstałem pół godzinki temu i już jestem po porannym przeglądaniu internetów – czas na nocną zmianę forum. Dzień dobry.
Zastanawiam się nad bezsensem życia. Skoro życie jest bez sensu jako takie (co do tego się chyba zgadzamy), to nie dysponujemy żadną miarą, według której możnaby oceniać stwierdzenia typu "X bierze życie zbyt poważnie". Właściwie, nie dysponujemy żadną miarą do wartościowania naszych decyzji. Bez żadnego konkretnego punktu odniesienia, w najlepszym wypadku albo jednostka definiuje sens życia sama dla siebie, albo przejmujemy od poprzednich pokoleń jakiś niespójny i wybrakowany zbiór wartości, który stanowi dla nas podstawę – pryzmat przez który patrzymy i oceniamy.
Mając tę myśl z tyły głowy, codziennie widzę ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że można żyć inaczej i sądzą, że robić tak jak robią grupy społeczne, do których przynależą to dobrze, a robić coś przeciwnego to źle. Czy można z takim osobnikiem podjąć dialog i w jakim celu? Czy w ogóle warto? I jeśli tak to w jaki sposób i od czego zacząć?
podobnie jak nieszczęśliwym
szczęśliwym można być
tylko
beznadziejnie
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5454
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5542

Re: Night Shift

Postprzez abigail » 9 cze 2016, o 18:24

Motopompa napisał(a):. Skoro życie jest bez sensu jako takie

błąd w założeniu! Nie zgadzamy się absolutnie! **) - toteż reszta na dole ;)

Motopompa napisał(a): Właściwie, nie dysponujemy żadną miarą do wartościowania naszych decyzji

błąd w założeniu! Dysponujemy rozlicznymi miarami: jedną z nich jest np. skuteczność dążenia do krótkofalowego celu itd.itp. **), a że to marność nad marnościami? hmmm ... **) reszta na dole

Motopompa napisał(a):albo jednostka definiuje sens życia sama dla siebie, albo przejmujemy od poprzednich pokoleń jakiś niespójny i wybrakowany zbiór wartości, który stanowi dla nas podstawę – pryzmat przez który patrzymy i oceniamy.


Jednostka i tak definiuje nie "sama dla siebie" - tylko to, co ma genetycznie lub socjologicznie wdrukowane, ale nic to.. nie zmienia w kierunku dyskursu **) reszta na dole

[quote="Motopompa"] Czy można z takim osobnikiem podjąć dialog i w jakim celu? Czy w ogóle warto? I jeśli tak to w jaki sposób i od czego zacząć?

Można. Zawsze warto /"[..] wysłuchaj innych.. nawet tępych i nieświadomych. Oni też mają swoją historię... " Dezyderata 1652 r.] / - i z niej się można uczyć i dużo dowiedzieć... o sobie też (na ten przykład) ,


Zacząć można od "jak leci?", "jestem Krystian, a Ty?" - a potem słuchać i samo pójdzie.. o ile będzie się słuchać mówiącego a nie samego siebie...

**) życie nie jest bez sensu, bo my [żyjący w naszym pojęciu świadomie] uporczywie o ten sens walczymy, nadając go nawet tym (mądrzejszym od nas? :roll: roślinom, zwierzętom, bogom - które oń aż tak nie dbają ... wedle tego jak nam się wydaje - ;)

**) miar mamy wiele.. i to nie tylko w forsie i sukcesach.. a że te miary są.. o kant d...y rozbić (w sensie sensu metefizyczno-eschatologicznym) - to już jest jeno kwestia założeń definicyjnych.. jak mniemam ;)

**) reszty na razie nie dodam, bom ciekawa co Moto odpowie ;) :P
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3620
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3367

Re: Night Shift

Postprzez Motopompa » 9 cze 2016, o 21:22

abigail napisał(a):
Motopompa napisał(a):. Skoro życie jest bez sensu jako takie

błąd w założeniu! Nie zgadzamy się absolutnie! **) - toteż reszta na dole ;)

**) życie nie jest bez sensu, bo my [żyjący w naszym pojęciu świadomie] uporczywie o ten sens walczymy, nadając go nawet tym (mądrzejszym od nas? :roll: roślinom, zwierzętom, bogom - które oń aż tak nie dbają ... wedle tego jak nam się wydaje - ;)


Mogę mówić tylko za siebie, ale taki wyjątek chyba wystarczy. Otóż nie, nie walczę uporczywie o sens życia (ani mówiąc "życie" ogólnie, ani w odniesieniu do jednostki). Sądzę, że jeśli nie potrafimy dojść do konsensusu na ten podstawowy temat, to coś takiego jak niepodważalny sens życia nie istnieje. A jeśli każdy może mieć swój sens, to ja mogę go sobie nie mieć i tyle z dyskusji.
Senes życia zwierząt? Tygrysy szablozębne i dinozaury żyły, ewoluowały i wymarły. Gdyby ich nie było to było by coś innego. Ich istnienie bądź nieistnienie zmienia dla nas tylko kilka faktow w historii naturalnej Ziemi. Ot sens.
Żyjemy, umrzemy, cały nasz gatunek wymrze i to prawdopodobnie jeszcze przed cieplną śmiercią Wszechświata. Kiedyś jeszcze przystałbym na tezę, że istniejemy jako samoświadomy świadek otaczających nas procesów, a sensem naszej egzystencji może być obserwacja i zrozumienie, w końcu, wszystkiego co istnieje. Ale później odkryto, że ekspansja Wszechświata przyspiesza i de facto w końcu skończą nam się rzeczy w zasięgu naszej obserwacji (a nie będzie to wszystko co istnieje). Oczywiście, o ile nie wymyślimy czegoś żeby przekoczyć ograniczenia teorii Einsteina.
IMO Pozostaje wybór między wiarą na niewiarą w to, że znajdziemy coś, co zmieni tę nieciekawą perspektywę. Innymi słowy, wiara w to, że albo nauka się myli, albo jakoś te bariery obejdziemy bokiem.
To tyle jeśli chodzi o sens życia, jako gromadzenia wiedzy i zrozumienia.
Wyjaśnień religijnych sensu życia nie akceptuję.
Są jeszcze jacyś kandydaci?




abigail napisał(a):
Motopompa napisał(a): Właściwie, nie dysponujemy żadną miarą do wartościowania naszych decyzji


błąd w założeniu! Dysponujemy rozlicznymi miarami: jedną z nich jest np. skuteczność dążenia do krótkofalowego celu itd.itp. **), a że to marność nad marnościami? hmmm ... **) reszta na dole

**) miar mamy wiele.. i to nie tylko w forsie i sukcesach.. a że te miary są.. o kant d...y rozbić (w sensie sensu metefizyczno-eschatologicznym) - to już jest jeno kwestia założeń definicyjnych.. jak mniemam ;)


Racja. Poprawka zatem – nie dysponujemy żadną uniwersalną, ponadczasową miarą, co do działania której się zgadzamy.

abigail napisał(a):
Motopompa napisał(a):albo jednostka definiuje sens życia sama dla siebie, albo przejmujemy od poprzednich pokoleń jakiś niespójny i wybrakowany zbiór wartości, który stanowi dla nas podstawę – pryzmat przez który patrzymy i oceniamy.


Jednostka i tak definiuje nie "sama dla siebie" - tylko to, co ma genetycznie lub socjologicznie wdrukowane, ale nic to.. nie zmienia w kierunku dyskursu **) reszta na dole

No nie wiem, zdarzają się ludzie wyjątkowi, idący pod prąd. Co nie zmiania niczego w kierunku dyskursu – nadal sens jest nieuniwersalny.


abigail napisał(a):
Motopompa napisał(a): Czy można z takim osobnikiem podjąć dialog i w jakim celu? Czy w ogóle warto? I jeśli tak to w jaki sposób i od czego zacząć?

Można. Zawsze warto /"[..] wysłuchaj innych.. nawet tępych i nieświadomych. Oni też mają swoją historię... " Dezyderata 1652 r.] / - i z niej się można uczyć i dużo dowiedzieć... o sobie też (na ten przykład).
Zacząć można od "jak leci?", "jestem Krystian, a Ty?" - a potem słuchać i samo pójdzie.. o ile będzie się słuchać mówiącego a nie samego siebie...

Nawet biorąc pod uwagę ilośc nieistotnych głupot jakie można usłyszeć, a także to, że czas którym dysponujemy i możliwości twojego/mojego mózgu są ograniczone? Czy to nie będzie strata czasu i energii? (oczywiście, o ile dysponujemy jakąś skalą podług której możemy mówić o "stracie" względem czegoś innego).


Podumowując, powiedziałaś mi, że każdy żyje według swojej, częstokroć o kant d$%# potłuc, skali wartości, którą ma genetycznie wrodzoną i ukształtowaną później przez społeczeństwo, ergo, życie ma sens.
IMO, ponieważ w takim systemie, dowolnej skali wartości i sensowi możesz przedstawić skalę i sens przeciwny, to w sumie nic z tego nie wynika, i z tego powodu życie nie ma sensu.


@Edit
Żeby było jasne – nie uważam, że jeśli ktoś nadaje swojemu zyciu sens, to automatycznie jego życie ten sens zyskuje. Każdemu jego iluzja.
podobnie jak nieszczęśliwym
szczęśliwym można być
tylko
beznadziejnie
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5454
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5542

Re: Night Shift

Postprzez abigail » 9 cze 2016, o 21:40

Motopompa napisał(a):Mogę mówić tylko za siebie, ale taki wyjątek chyba wystarczy

Oczywiście - o ile to będzie jasne, a w poprzednim poście nie było :) pachniał "generalizacją" ;)
Motopompa napisał(a): to ja mogę go sobie nie mieć i tyle z dyskusji.
Quod zrobiłeś absolutnym demonstrandum non disputandum :)
Motopompa napisał(a):Są jeszcze jacyś kandydaci?

Wg mnie i owszem, ale i tak podpadną pod Twój wywód - agnostycy... i Ci co żyją "tu i teraz" nie patrzą na śmierć gwiazd tylko na sens pomocy temu kto najbliżej cierpi by mu ulżuyć, i temu najbliższemu, by był szczęśliwy - i to ma wg mnie sens, choć nie przeczy bezsesnowi przez Ciebie opisanemu :)

Motopompa napisał(a):Czy to nie będzie strata czasu i energii?


Nie, o ile przyniesie pożytek (bezsensowny wobec śmierci gwiazd i fizyki kwantowej oczywiście) temu kogo słuchasz i Tobie :)
ergo:

Ja nie mam sensu,
ty nie masz sensu
żaden jedzenia kęs nie ma sensu
gry są bez sensu
sny są bez sensu
nawet niestety...
sens nie ma sensu!

Ale zgodzisz się ze mną, że następny Konwent... ma sens? ;) nieprawdaż ;) Jako i następny dzień Twój z Animą a mój z MZC :)

I tyle w temacie sensu - nie teoretycznie, ba praktycznie :)

Cmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmok (i innego sensu nie ma... jak pisała podobnymi słowy poetkaa /noblistka Wisława: "Innego końca świata nie będzie" (całość ma bodaj tytuł "Pigułka" - ale głowy nie dam, bo dumnie postanowiłam nie posiłkować się wujkiem guglem a jedynie własną erudycją) :)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3620
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3367

Re: Night Shift

Postprzez Motopompa » 9 cze 2016, o 21:49

abigail napisał(a):Quod zrobiłeś absolutnym demonstrandum non disputandum

Przykro mi, ale nie rozumiem co to znaczy.

abigail napisał(a):Ale zgodzisz się ze mną, że następny Konwent... ma sens? nieprawdaż Jako i następny dzień Twój z Animą a mój z MZC

Owszem. Co by oznaczało, patrząc na powyższe 4 posty, że nie mamy podstaw oceniać cudzych postaw. Czy zatem możemy tylko współczuć osobie, która prawdziwą przyjemność czerpie z zadawnia cierpienia i śmierci? (bo ją ścigać będą i wsadzą do izolatki w końcu)
Ostatnio edytowano 9 cze 2016, o 21:56 przez Motopompa, łącznie edytowano 1 raz
podobnie jak nieszczęśliwym
szczęśliwym można być
tylko
beznadziejnie
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5454
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5542

Re: Night Shift

Postprzez Tigi » 9 cze 2016, o 21:52

abi, to chyba była "Piosenka o końcu świata" Miłosza, był tam staruszek, co zajmował się pomidorami i kilka innych urokliwości:-)
"One can't believe impossible things."
"I dare say you haven't had much practice. When I was your age, I always did it for half an hour a day. Why, sometimes I've believed as many as six impossible things before breakfast.”
Avatar użytkownika
Tigi żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 723
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 1221

Re: Night Shift

Postprzez abigail » 9 cze 2016, o 21:59

Motopompa napisał(a):Przykro mi, ale nie rozumiem co to znaczy.

znaczy to "sprawiłeś iż nie da się kontrargumentować skutecznie Twej wypowiedzi" - oczywiście jest to tłumaczenie wolne skrótu matematyczne QED :) ;)

Tigi - masz absolutną rację!
Nałożyło mi się: z "innego diabła już nie ma " - tak to jest... nie wesprzeć się wujkiem :) ;)


Jestem tabletka na uspokojenie.
Działam w mieszkaniu,
skutkuje w urzędzie,
siadam do egzaminów,
staję na rozprawie,
starannie sklejam rozbite garnuszki-
tylko mnie zażyj
rozpuść pod językiem.
Tylko mnie połknij.
tylko popij wodą

Wiem, co robić z nieszczęściem
Jak znieść złą nowinę,
zmniejszyć niesprawiedliwość
Rozjaśnić brak Boga,
Dobrać do twarzy kapelusz żałobny.
Na co czekasz -
Zaufaj chemicznej litości

Jesteś jeszcze młody (młoda)
Powinieneś (powinnaś) urządzić się jakoś
Kto powiedział,
Ze życie ma być odważnie przeżyte?

Oddaj mi swoją przepaść -
Wymoszczę ją snem
Będziesz mi wdzięczny(wdzięczna)
Za cztery łapy spadania

Sprzedaj mi swoją duszę
Inny się kupiec nie trafi,

Innego diabła już nie ma.



Moto: odpowiedź pojutrze - dziś już nie wydolę :) Ale dziękuję za jakże znaczny (choć oczywiście "przewrotny" :) / odzew na mój dzwonek alarmowy /kasssssssandryczny/ w topiku wiadomem :) ;)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3620
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3367

Re: Night Shift

Postprzez Silumer » 10 cze 2016, o 01:01

Dziś nad Wisłą zatrzymała się przy mnie policja, a ja na koniec rozmowy wysłałam im całuska...
'What color is in a picture, enthusiasm is in life'
Vincent van Gogh
Avatar użytkownika
Silumer żeńska
Profesor NU
 
Posty: 846
Lokalizacja: Kraków/Rzeszów/Bologna
Reputacja: 1846

Re: Night Shift

Postprzez Mogget » 11 cze 2016, o 03:24

Kiedyś się wyśpię - czyli fantazje i niespełnione marzenia Przemka :C
Zrozumiałem tę oto zasadniczą lekcję. Żeby przetrwać, musisz się nauczyć żyć bez niczego. Pierwszy umiera optymizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. Mimo to musisz trwać.
Avatar użytkownika
Mogget męska
Dziekan
 
Posty: 1810
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 1881

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźne dysputy

Nawet z nugatem można osiągnąć moment całkowitej perfekcji.

Złodziej Czasu, dodał(a) Eoren

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników