Luźne dysputy

Dowcipy środowiskowe

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez grace » 24 lut 2010, o 11:42

to akurat ktoś mi podesłał, ale mogę sobie to wyobrazić.
kliknij >>Obrazek<< aby zobaczyć moje strony>>Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3123
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2033

Reklama

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Klara » 24 lut 2010, o 17:41

Genialne. Musiałam się pozbierać z podłogi. Że też temu chłopakowi chciało się pyskować. :D
Avatar użytkownika
Klara
Mag I stopnia
 
Posty: 131
Lokalizacja: Gdzieś tam
Reputacja: 45

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Draco Nobilis » 24 lut 2010, o 18:47

Jako właścicielka smoków, przedstawiam mój dowcip środowiskowy:
Smok
Król wzywa rycerza i pyta:
- Czy chcesz zmierzyć się ze strasznym smokiem, który zagraża naszemu królestwu?
Rycerz natychmiast wskakuje na konia.
- Zaraz, nie spytasz nawet, jaka cię czeka nagroda?
- Królu! Tu nie ma co pytać! Tu trzeba wiać!

A także krótki dowcip:
Lotnictwo
- Halo, wieża? Tu lot 457. Mamy awarię dwóch silników.
- Tu wieża, zrozumiałem. Skreślam.
Prawda jest nieosiągalna. Nie mówię jej, bo nie wierzę w jej istnienie.
Avatar użytkownika
Draco Nobilis żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 195
Lokalizacja: Stolica
Reputacja: 121

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez grace » 26 lut 2010, o 16:08

skoro już jesteśmy przy rycerzach i smokach...

Piękna księżniczka została uwięziona w zamku strzeżonym przez smoka. A
oto różne wersje zakończenia opowieści w zależności preferencji
muzycznych rycerza-wybawcy.

POWER METAL:
Bohater przybywa na białym jednorożcu, umyka smokowi, ratuje
księżniczkę i kochają się w zaczarowanym lesie.

HEAVY METAL:
Bohater przybywa z kumplami na harleyach, zabija smoka bekając i pierdząc
przy tym, opróżnia parę puszek z piwem i zabawia się z
księżniczką.

PUNK:
bohater przybywa bez hełmu, bo mu na irokeza nie wchodzi, patrzy
zdegustowany na zamek, kontestuje smoka, olewa księżniczkę, stwierdza, że bajki są
no future, po czym oddala się w siną dal i posuwa pierwszą napotkaną
żabę.

VIKING METAL:
Bohater przypływa okrętem wikingów z drużyną brodatych Germanów,
zabija smoka swoim potężnym toporem, zdziera zeń skórę i zjada go, gwałci
księżniczkę na śmierć, kradnie wszystko co do niej należało, i na koniec
podpala zamek.

AMBIENT:
Rycerz przyjeżdża, zsiada z konia i stoi bez ruchu, gapiąc się na smoka.
Zaintrygowany smok też stoi bez ruchu. Wkurzona brakiem rozwoju wydarzeń
księżniczka naparza ich po głowach wałkiem do pieczenia ciasta, po czym
oddala się szukając rycerza słuchającego punka.

DEATH METAL:
Bohater przybywa z lasu, cały oblepiony chrustem i igliwiem. Smok chce go
odstraszyć ryczeniem, na co rycerz sam zaczyna ryczeć, tak, że smok wnet
dostaje ze śmiechu ataku apopleksji i umiera w okrutnych męczarniach. Bohater
przelatuje księżniczkę, po czym zdziera z niej skórę tarką do
obierania warzyw.

REGGAE:
Bohater jest tak uwalony zielem, że zamiast do zamku trafia do browaru. Tam
pojedynkuje się z beczkami z piwem, myśląc, że to smoki, aż w końcu
przybywa G. W. Bush i wsadza go do Guantanamo za kontakty z zaświatami.

BLACK METAL:
Bohater przybywa o północy dopiero co wstawszy z krypty (przez co okrutnie
śmierdzi), zabija smoka, nabija jego zwłoki na pal przed zamkiem, upodla
księżniczkę, odprawia rytuał wypicia jej krwi przed zabiciem, następnie
korzystając z kości smoka i księżniczki odprawia czarną mszę ku czci
Swarożyca i Dadźboga. Dadźbog przybywa na wezwanie i zabija rycerza.

GORE METAL:
Przybywa bohater, zabija smoka i rozrzuca jego wnętrzności przed zamkiem,
gwałci i zabija księżniczkę. Następnie gwałci martwe ciało raz
jeszcze, rozcina jej brzuch i wyjada jej wnętrzności. Wtedy gwałci padlinę
kolejny raz, podpala zwłoki i dokonuje gwałtu po raz ostatni.

POEZJA ŚPIEWANA:
Przybywa bohater, spoziera na ogrom smoka i dochodzi do wniosku, że nigdy
nie zdoła go pokonać. Wpada w depresję i popełnia samobójstwo. Smok zjada
go oraz księżniczkę na deser. Tak kończy się ta smutna historia.

PROG:
Przybywa bohater z gitarą i gra 26 minutowe solo. Smok sam się zabija ze
znudzenia, bohater dociera do sypialni księżniczki, gra kolejne solo
używając wszystkich technicznych zagrywek i pasaży dźwięków, które opanował
ostatnimi czasy w konserwatorium. Księżniczka ucieka, rozglądając się za
rycerzem preferującym heavy metal.

GLAM ROCK:
Zjawia się bohater, smok pada ze śmiechu na jego widok i pozwala mu
wejść do zamku. Bohater kradnie księżniczce kosmetyki i maluje cały zamek na
piękny, różowy kolor.

NAJBARDZIEJ ALTERNATYWNA ALTERNATYWA:
Bohater przybywa wierzchem na wiewiórce, zsiada z niej, skacze na lewej
nodze, gada coś bez sensu i macha jajkiem przyczepionym do pomarańczowej
sznurówki. Mainstreamowy smok obrzyguje go plastikiem, na co rycerz rozwala go
puszczając z kwadrofonicznego zestawu dźwięki wiertarki nagrane od tyłu.
Księżniczka nawet chciałaby pocałować wybawcę, ale cóż począć, skoro
ma on cztery pary oczu, szczęki, czułki na głowie i cały jest jakiś taki
zielony.

NU METAL:
Bohater przyjeżdża zajechaną Hondą Civic, pojedynkuje się ze smokiem,
ale ulega spaleniu po tym, jak zbyt niski krok w jego spodniach zapala się od
smoczych płomieni.

INDUSTRIAL:
Przybywa bohater w połyskującym płaszczu, wykonuje obsceniczne gesty
przed smokiem za co opuszcza krainę baśni w towarzystwie ochroniarzy.

GRIND METAL:
Zjawia się bohater, wykrzykuje coś zupełnie niezrozumiałego przez dwie
minuty i odchodzi.

HIP-HOP
Bohater przyjeżdża najlepiej odpicowaną bryką w całym NY, zalewa smoka
stekiem bluzgów i baterią automatycznych miotaczy graffiti klasy dres-blok.
Smok, ogłupiały idiotycznym, jednostajnym beatem serwowanym przez rycerza
zamienia się w toster. Bohater kradnie księżniczkę i włącza ją do
swojego 120-osobowego haremu.

TRASH METAL:
Bohater przybywa, z prędkością światła wpada do zamku i ratuje
księżniczkę, po czym gwałci ją w równie szybkim tempie (około 3
sekundy).

POLSKA ALTERNATYWA:
Garbaty rycerz po prostu zabija kulawego smoka i uwalnia brzydką
księżniczkę.

IN ABSENTIA PORCUPINE TREE:
Rycerz zabija smoka i uwalnia księżniczkę, po czym okazuje się ze rycerz
jest impotentem, księżniczka mężczyzną, a smok tylko tamtędy
przechodził w drodze na piwo.

ROCK PSYCHODELICZNY:
Rycerz przybywa w kolorowej zbroi na głowie zamiast hełmu ma wieniec z
kwiecia u boku dynda mu wielka faja wodna. Ani myśli wałczyć ze smokiem.
wspólnie biorą kwasa po czym gapia się parę godzin przed siebie kontemplując
przyrodę. Księżniczka w tym czasie nago pląsa po lace.

FLOWER KINGS I POCHODNE:
Rycerz nadjeżdża w błyszczącej totalnie odpicowanej zbroi. Ma ogromny,
pełen runów i ozdób miecz. Po drodze jednak zbacza z traktu przez co
podróż zajmuje mu 10 razy więcej czasu niż powinna. Smok czekając na niego
zjada księżniczkę.

ZESPOLY POKROJU CREED:
Rycerz jest mały i wątły. Jedzie na osiołku. Zbroje zrobił sobie sam
jednak po drodze zaczęła się rozpadać ma wiec na sobie tylko gdzieniegdzie
kawałki blachy. Wyciąga osobiście wykuty wielki miecz dwuręczny po czym
upuszcza go. Parę razy próbuje podnieść wytężając się ze wszystkich
sil. Nic z tego. Podbiega do smoka i z całej siły kopie go w kostkę. Smok
patrzy na niego zdziwiony po czym odgryza mu nogę. Rycerz dostaje furii i
skacząc na jednej nodze bije go rekami. Smok odgryza mu drugą nogę i obie
ręce. Bohater wykrwawia się na smoka starając się ugryźć go w palec. Smok
zabiera zniesmaczona cala sytuacja księżniczkę i wspólnie żyją długo i
szczęśliwie.

MATH-ROCK
Rycerz przybywa w czarnej zbroi na pięknym, czarnym, rumaku. Spogląda na
smoka smutnymi, czarnymi, oczyma po czym milcząc wbija mu miecz dokładnie
2,5 cm poniżej serca. (jak wiadomo jest to najwrażliwsze miejsce na ciele
smoków) Smok ginie. Rycerz kreśli mieczem na piasku dwa okręgi, wbija miecz w
ziemie, pada na kolana i zaczyna płakać. Księżniczka podchodzi pytając
co się dzieje. Rycerz odpowiada jej ze i tak nie zrozumie.

FOLK klasyczny (tj. z lat 60)
Rycerz przyjeżdża starym chevroletem. Protestuje przeciw uwięzieniu
księżniczki, co oczywiście nie odnosi żadnego skutku, a następnie - o ile
lubi Joni Mitchell - wdaje się w egzystencjalne refleksje na temat faktu owego
uwięzienia, po czym odjeżdża pełen satysfakcji z moralnego zwycięstwa.

TECHNO
Rycerz przybywa pojazdem kosmicznym i pokonuje smoka przy użyciu joysticka.
Niestety, sam okazuje się robotem. Księżniczka ucieka w poszukiwaniu fana
czegokolwiek innego.

MUZYKA ELEKTRONICZNA (old school a la JMJ, TD etc.)
Rycerz przylatuje pojazdem przypominającym "Enterprise", z głośnym
szumo-świstem zabija smoka przepiękną smugą lasera i odlatuje z księżniczką
w jasne, błękitne niebo, pomiędzy śnieżnobiałe obłoki. Niestety,
dręczą go wątpliwości, czy zabijając smoka nie naruszył równowagi
ekologicznej.

JAZZ TRADYCYJNY
Rycerz w czarnym garniturze, czarnym kapeluszu i białych butach
przyjeżdża czarną limuzyną i zabija smoka z pistoletu automatycznego "Tompson".
Następnie palnikiem acetylenowym pruje sejf należący do smoka, by zabrać z
niego kosztowności, po czym kupuje księżniczce białe futro i zabiera ją do
najelegantszego lokalu w całym Chicago.

MUZYKA ORIENTALNA
Rycerz siada w pozycji lotosu i medytuje, aż doznaje olśnienia, że smok
jest przecież złudzeniem! Następnie uprawia z księżniczką seks
tantryczny.

MUZYKA KLASYCZNA
Poważny rycerz z powagą wyciąga poważny miecz i poważnie zabija smoka.
Następnie z poczuciem oczywistej dla siebie wyższości nad fanami
czegokolwiek innego bierze z księżniczką ślub przy możliwie najmniej znanej
kompozycji możliwie najmniej znanego kompozytora.

GRUNGE
Rycerz w kraciastej flanelowej koszuli serwuje smokowi śmiertelną dawkę
heroiny, po czym wspólnie z księżniczką z wolna pogrąża się w
narkotycznym nałogu.

KLASYCZNY ROCK-AND-ROLL
Rycerz z fryzurą na Presley'a rozjeżdża smoka różowym cadillakiem i
zabiera księżniczkę do baru dla zmotoryzowanych na hot-dogi i
coca-colę.

PROG-METAL:
Rycerz nadjeżdża po czym zaczyna paradować wte i wewte przed smokiem.
Momentami zsiada z konia i biegnie obok niego. Co jakiś czas staje na siodle na
jednej nodze i wykonuje kilka podskoków. Parę razy staje na rekach i robi
kilka salt. Smok patrzy na to wszystko nie bardzo wiedząc jak się
zachować. O ile wygibasy rycerza najpierw go zainteresowały o tyle po godzinie nie
może juz ukryć znudzenia. W końcu rycerz decyduje się zaatakować i wtedy
orientuje się ze zapomniał zabrać miecza.
kliknij >>Obrazek<< aby zobaczyć moje strony>>Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3123
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2033

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez 4jola » 26 lut 2010, o 19:52

Grace :clap: ,to był najdłuższy(matematycznie tez) post.Super!
"Ideały to piękna rzecz,
tylko ta siódma góra i siódma rzeka cholernie daleko!"

Growing old is inevitable,growing up is optional.
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 1419
Reputacja: 444

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Draco Nobilis » 27 lut 2010, o 13:55

Rzeczywiście, dowcip jest doskonały.
Jeśli takie długie dowcipy są akceptowane, to jeden dosyć długi humor bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że nie znudzicie się przed końcem czytania.

Ostatnio stwierdzono dość powszechny Syndrom Braku Skupienia Uwagi /SBSU/.
Przejawia się on następująco:

- Decyduję się na podlanie ogrodu.
- Kiedy rozwijam wąż do podlewania ogrodu, patrzę na mój samochód i
stwierdzam, że wymaga umycia.
- Kiedy udaję się po kluczyki do samochodu zauważam leżącą na stole
pocztę i rachunki, które wcześniej wyjąłem ze skrzynki.
- Postanawiam przejrzeć pocztę przed umyciem samochodu.
- Kładę kluczyki na stole i wrzucam reklamy do kosza i zauważam, że jest pełny.
- Decyduję się odłożyć rachunki i opróżnić kosz.
- Wtedy przychodzi mi na myśl, że wychodząc z koszem do śmietnika
będę blisko skrzynki pocztowej więc mogę najpierw wysłać rachunki płatne czekiem.
- Biorę do ręki leżącą na stole książeczkę czekową i stwierdzam, że został mi jeden czek.
Nowa książeczka czekowa jest w biurku w gabinecie.
-Wchodzę do gabinetu a na biurku stoi puszka Coca Coli, którą niedawno piłem.
-Stwierdzam, że Coca Cola jest ciepła i trzeba ją wstawić do lodówki.
-Idąc do kuchni z Coca Colą w ręku zwracam uwagę na kwiaty na
parapecie wymagają podlania.
- Odstawiam Coca Colę na parapet i odkrywam leżące tam moje okulary,
których szukałem od samego rana.
-Postanawiam, że lepiej będzie jeżeli je zaraz położę z powrotem na biurko,
ale najpierw podleję kwiaty.
- Odkładam okulary na parapet i idę do kuchni po wodę. Nagle
zauważam pilota telewizyjnego. Ktoś zostawił go na stole kuchennym.
- Zdaję sobie sprawę, że wieczorem kiedy będziemy chcieli oglądać telewizję
będę znowu szukał pilota i nie przypomnę sobie, że jest na stole kuchennym.
Decyduję się położyć go na miejsce przy telewizorze. Tam gdzie powinien być.
Ale najpierw podleję kwiaty.
- Przy nalewaniu wody do dzbanka wylewa się trochę na podłogę.
Odkładam pilota na stół, biorę szmatę i wycieram podłogę.
- Wracam do pokoju i próbuję sobie przypomnieć co ja właściwie chciałem zrobić.

Pod koniec dnia:

Ogród jest nie podlany,
Samochód jest nie umyty,
Rachunki są nie zapłacone,
Puszka ciepłej Coca coli stoi na biurku.

Kwiaty są suche,
Jest tylko jeden czek w mojej książeczce czekowej,
Nie mogę znaleźć pilota telewizyjnego,
Nie mogę znaleźć moich okularów,
I nie wiem co zrobiłem z kluczykami od samochodu.

A kiedy zastanawiam się dlaczego dzisiaj nic nie zostało zrobione
jestem naprawdę zdumiony bo wiem, że przez calutki dzień byłem bardzo
zajęty i jestem rzeczywiście zmęczony.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to poważny problem.
Mam jeszcze prośbę. Przekaż tę informację wszystkim,
których znasz, bo nie pamiętam komu ją już opowiadałem.
Nie śmiej się, jeżeli to nie jesteś Ty, Twój dzień nadchodzi !
STARZENIE SIĘ JEST NIEUNIKNIONE
DOROŚLENIE JEST OPCJONALNE
ŚMIANIE SIĘ Z SAMEGO SIEBIE JEST TERAPEUTYCZNE:))))
Prawda jest nieosiągalna. Nie mówię jej, bo nie wierzę w jej istnienie.
Avatar użytkownika
Draco Nobilis żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 195
Lokalizacja: Stolica
Reputacja: 121

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez grace » 27 lut 2010, o 17:01

też to czasem mam, niestety coraz częściej i to mnie martwi!!
kliknij >>Obrazek<< aby zobaczyć moje strony>>Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3123
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2033

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez grace » 27 lut 2010, o 17:58

stare, ale zawsze dobre:

JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ??
:arrow: Weź kota na ręcę i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujšcy i kciuk prawejreki po obu stronach pyska (pyszczka) i nacisnij lekko trzymajac tabletke w pozostalych palcach prawej reki. Gdy kot otworzy pysk wpusc tabletke, pozwol kotu zamknac pysk i przelknac.
:arrow: Podnies tabletke z podlogi i wyciagnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtorz caly proces jeszcze raz.
:arrow: Wyciagnij kota z sypialni i wyrzuc rozmamlana juz tabletke. Wyjmij nowa tabletke z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednoczesnie trzymajac lewa reka wierzgajace tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazujacym
prawej reki wepchnij tabletke tak gleboko jak sie da. Przytrzymaj kotu zamkniety
pysk i policz do dziesieciu.
:arrow: Wyciagnij tabletke z akwarium a kota z garderoby. Zawolaj zone/przyjaciela/sąsiada do pomocy. Przydus kota do podlogi klinujac go miedzy kolanami jednoczesnie trzymajac wierzgajace przednie i tylnie lapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczace odglosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech zona/przyjaciel/sąsiad przytrzyma glowe kota jednoczesnie wpychajac mu drewniana linijke miedzy zeby. Nastepnie wsun tabletke wzdluz linijki miedzy rozwarte zeby i intensywnie
poglaszcz kota po gardle co skloni go do przelkniecia.
:arrow: Wyciagnij kota siedzacego na karniszach i rozpakuj nowa tabletke. Zanotuj sobie, zeby wymienic firanki. Pozbieraj kawalki porcelany z potluczonej wazy, mozesz je posklejac pozniej. Owin kota w recznik kapielowy, a nastepnie niech
zona/przyjaciel/sąsiad polozy sie na kocie tak, zeby tylko jego glowa wystawala spod jej pachy. Umiesc tabletke w srodku plastikowej rurki do napojow. Przy pomocy olowka otworz kotu pysk i wcisnawszy rurke miedzy rozwarte zeby mocno wdmuchnij tabletke do srodka.
:arrow: Sprawdz na opakowaniu, czy tabletki nie sa szkodliwe dla ludzi, a nastepnie
wypij jedna butelke piwa zeby pozbyc sie nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandazuj zonie/przyjacielowi/sąsiadowirozdrapane ramie, a nastepnie przy
pomocy cieplej wody z mydlem usun plamy krwi z dywanu. Przynies kota z altanki sasiada. Rozpakuj nastepna tabletke.Przygotuj nastepna butelke piwa. Umiesc kota w drzwiczkach od kredensu tak, zeby przez szczeline wystawala tylko jego glowa. Rozewrzyj mu pysk (pyszcek/mordkę) lyzeczka od herbaty i przy pomocy gumki recepturki strzel tabletka miedzy rozwarte zeby.
:arrow: Przynies srubokret i przykrec wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje
miejsce. Wypij piwo. Wez butelke wodki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyloz
zimny kompres do policzka i sprawdz, kiedy ostatnio byles szczepionyna tezec.
Przemyj policzek wodka w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek aby ukoic bol. Podarta koszule mozesz juz wyrzucic. Zadzwon po straz pozarna, zeby
sciagneli tego pier... kota z drzewa. Przepros sasiada, ktory wjechal
samochodem w plot probujac ominac kota przebiegajacego przez ulice. Wyjmij kolejna tabletke z opakowania. Skrepuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny
zwiazujac razem przednie i tylnie lapy, a nastepnie przywiaz go do nogi od stolu.
Wez grube skorzane rekawice ogrodnicze. Wcisnij tabletke kotu do gardla
popychajac duzym kawalkiem poledwicy wieprzowej. Juz nie musisz byc delikatny.
Przytrzymaj glowe kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardla zeby
splukac tabletke.
:arrow: Wypij pozostala wodke z butelki. Pozwol zonie zawiezc sie na pogotowie. Siedz spokojnie, zeby doktor mogl zaszyc ci ramie i wyjac resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstap do sklepu meblowego i kup nowy stol. Zadzwon do schroniska dla zwierzat, zeby zabrali tego mutanta z piekla rodem i sprawdz, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie maja chomikow.

JAK ZAAPLIKOWAC PSU TABLETKE??

Zawin tabletke w plaster szynki i zawolaj


chociaż psy, które miałam potrafiły odcedzić w pysku ryż od zmielonego z nim mięsa...
psa....
kliknij >>Obrazek<< aby zobaczyć moje strony>>Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3123
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2033

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Eoren » 28 lut 2010, o 14:06

Grace, jak zwykle podziwiam długośc twoich postów... ;)
A ta instrukcja zawsze mi się kojarzyła z tym opisem z 'Kota w stanie czystym': "Jedną ręką przytrzymaj kota, drugą ręką chwyc tabletkę, trzecią ręką..."
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1632
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 288

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez emerencja » 28 lut 2010, o 22:53

... to mi przypomina starą definicję czynienia czegoś "dobrowolnie pod przymusem". /Swoją drogą tego sposobu brak w instrukcji, a wszak jest nad wyraz skuteczny.../ :)
Wysmarować kotu zadek plaźdrołą zawierającą musztardę ze zmiskowaną rzeczoną tabletką".
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1212
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 534

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez grace » 1 mar 2010, o 18:13

list z wojska

Droga Matulu, Drogi Tatku!

Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca.

Najpierw było mi troche głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi... Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić (można się przyzwyczaić) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować.

Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!

Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko...

Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku!

Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie. (Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co..? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.

Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som...Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie...
Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym, i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych!
A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo.

Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz ...i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo...! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja
1,66 m i chyba z 72 kg...bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło..

A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co...
Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek.

Naboje - marzenie...i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować, i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!

Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego
samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić.

Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.



Całuję Was wszystkich mocno (a szczególnie mojego Zdziśka)



Wasza córka Marysia
kliknij >>Obrazek<< aby zobaczyć moje strony>>Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3123
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2033

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Draco Nobilis » 1 mar 2010, o 20:53

Jeśli przesyłamy listy to:

List do matki
Koniec roku szkolnego. Pod wieczór matka zagląda do pokoju
córeczki i znajduje na łóżku następujący liścik:

Droga Mamo!
Nareszcie koniec szkoły. Dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna
zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać".
Wiem, że Tobie się to nie spodoba ale on jest taki słodki! Te jego
tatuaże! I piercing na każdym kawałku ciała... A ten jego motocykl!
Ali (tak nazywa się mój miły) twierdzi, że jazda na nim w kasku to
grzech. Ali jest kompletnie na moim punkcie zwariowany. Mówi, że go
uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił.. Aha, i najważniejsze.
Będziesz miała wnuka!..
Tak się cieszę! Kolega Alego ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę.
Trzeba ją wyremontować i nie ma w niej światła ani wody,
ale to będzie nasz nowy dom.
Nie martw się! Bądziemy mieli z czego żyć. Ali ma kapitalny pomysł.
Będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście.
Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę!
I nie martw się proszę. Wkrótce będę miała 14 lat i naprawdę mogę na
siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się
ta szczepionka przeciwko AIDS. Alemu bardzo by to pomogło...
Twoja ukochana córeczka.

P.S.
Wszystko bzdura!!! Jestem u Krychy i oglądamy
telewizję. Chciałam Ci tylko uświadomić, że są gorsze rzeczy niż to
świadectwo, które znajdziesz na nocnym stoliku. Buziaczki!!!
Prawda jest nieosiągalna. Nie mówię jej, bo nie wierzę w jej istnienie.
Avatar użytkownika
Draco Nobilis żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 195
Lokalizacja: Stolica
Reputacja: 121

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Sushi » 2 mar 2010, o 14:44

To ja trochu z innej beczki. Wczoraj usłyszałam kilka studenckich żartów i uznałam, że cholera dobre są:

Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazuj?c na klatkę, która jest przykryta tak, że widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

Studenci wybrali się na egzamin. Czekaj? pod drzwiami sali, nudziło im się wiec zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwile indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator:
- Piątka za odwagę!


Egzamin z medycyny z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ja, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Panie jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
- No przecież mowie, że kiełbasa.
- Proszę wyjśc.
Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj ta wódkę zagryzali?!

W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewa rękę przewieszony płaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie ze zrobił mi pan miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?
- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin, a cala noc się uczyłem bo mam średnia 4.0 i chce ja utrzymać.
- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
- To nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnia 5.0.

sa sa sa :mrgreen:
Nie biegaj z zapałkami matole! nożyczkami się nie baw
Sushi- Wulgarne Chamidło
wozek-dibblera-f18/topic1143.html
Avatar użytkownika
Sushi żeńska
Złodziejka zapalniczek
 
Posty: 358
Lokalizacja: Zabrze/Kraków/Nibylandia
Reputacja: 264

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez qfas » 2 mar 2010, o 17:43

Kiedy słyszałem te dowcipy po raz pierwszy, to się śmiałem:). Ale że każdy powyższy jest mi znany (tylko który inteligent wpadł na pomysł, żeby je opowiadać w kolejce przed egzaminem?), to niczym mnie nie zaskoczyłaś, Sushi:).
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Dowcipy środowiskowe

Postprzez Draco Nobilis » 3 mar 2010, o 20:59

Zauważyłam, że mamy kilka nieszczęśliwych osób, bardzo przeziębionych.
Życzę zdrowia i przesyłam dowcip na pocieszenie:

Naleśniki
W izolatce rozlega się dzwonek telefonu komórkowego.
Mężczyzna podnosi się z łózka i sięga do szafki.
- Czy pan Kowalski ? - rozlega się głos w słuchawce.
- Tak.
- Mówi ordynator oddziału zakaźnego prof. Kwiatkowski. Drogi panie mam już wyniki pańskich badań. Jest pan chory na... i tutaj profesor zaczął wymieniać listę chorób zakaźnych.
- O Boże - krzyczy pacjent - ale chyba będziecie mnie leczyć ?
- Aaa ? Tak, tak, oczywiście, będziemy. Już nawet wyznaczyliśmy panu specjalną dietę naleśnikową.
- A ta dieta mi pomoże ?
- Pomoże albo nie. Skąd mam wiedzieć ? - odpowiada zły jak diabli profesor - ale naleśniki to jedyna potrawa, która zmieści się w szparę pod drzwiami.
Prawda jest nieosiągalna. Nie mówię jej, bo nie wierzę w jej istnienie.
Avatar użytkownika
Draco Nobilis żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 195
Lokalizacja: Stolica
Reputacja: 121

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźne dysputy

A w starym szambie za szopą ogrodnika jakiś młody chłopak taplał się w wodzie.
No... w każdym razie się taplał.

Straż nocna, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników