Luźne dysputy

Jedna potrawa do końca życia...

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Utis » 20 wrz 2011, o 22:35

Mi się często marzy placek po węgiersku, ale taki porządnie zrobiony - z ostrym sosem, niewielkimi kawałkami określonego mięsa, pieczarkami i papryką. I bez śmietany.
Do tego pasowałyby konserwowe ogórki. I jakieś prochy na wspomożenie procesów trawiennych, bo po takim placku człowiek ma dosyć wszystkiego, a przede wszystkim jedzenia i grawitacji.
Avatar użytkownika
Utis
Mag II stopnia
 
Posty: 248
Lokalizacja: Biłgoraj
Reputacja: 166

Reklama

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Carol » 23 wrz 2011, o 20:06

tygrysex napisał(a):Ale mnie bardziej chodzilo o fakt dowiedzenia sie jaka jest wasza najnajnajnajulubiensza potrawa, a nie praktyczne podejscie do tematu ;)

Pierogi są praktyczne i smakowite przy okazji. ;)
"Masz ochotę zostać czymś obrzydliwym w najgłębszej otchłani chaosu?"

https://www.facebook.com/Carolowo
Avatar użytkownika
Carol żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 524
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 555

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Aiyanna » 23 wrz 2011, o 20:32

Podejrzewam, że grzanki z serem znudziłyby mi się po dwóch tygodniach, także obstawiam naleśniki :) Można zrobić do nich farsz jaki się tylko zamarzy, świetnie smakują na ostro, słodko a i samymi plackami człowiek się zapcha...
Jeżeli nie zostanę śmietanką umysłową, to przynajmniej mózgowym jogurtem.

Obrazek
Avatar użytkownika
Aiyanna żeńska
Perfekte Wunderbar Waffe 2/1
 
Posty: 1028
Lokalizacja: 30 min do Warszawy
Reputacja: 1704

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Dicey Reilly » 23 wrz 2011, o 23:11

Na tylko jednej potrawie jechać? Hm... <myśli myśi>
Talerz miałby cztery części:
1. Żeberka. Wcześniej zabejcowane w czosnku i miodzie. Upieczone w naczyniu żaroodpornym.
2. Szpinak. Lepszy jednak ten zamrożony ze sklepu bo w obieranych własnoręcznie piachu troxhę bywa. Usmażony z jajkiem, przyprawiony.
3. Buraki. Podobnie jak szpinak usmażona mrożonka, tym razem bez jajka. Posolone of course.
4. Część węglowodanowa. Ziemniaków jakoś od dłuższego czasu nie jadam zatem niech będzie kromka prawdziwego polskiego chleba <3

Z pewnością po pewnym czasie zachciałoby mi się schaboszczaka ale żeberka rządzą mimo to.

Obrazek
Czytaj "Dajsi" :P
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2039
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 1410

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Anima Vilis » 24 wrz 2011, o 11:02

Zapiekanka a konkretniej Zapiekanka Marzeń sprzedawana na rogu ul. Piotrkowskiej i Narutowicza. Swego czasu wraz z moją przyjaciółką jadłyśmy tam codziennie przez miesiąc i nam się nie przejadło.
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 3829
Lokalizacja: Santiago de Compostela / Łódź
Reputacja: 3091

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Kinga » 24 wrz 2011, o 14:04

Barszcz czerwony produkcji mojej babci z pierogami z mięsem mojej produkcji, więcej mi do szczęścia nie trzeba :)
Regulamin jest fajny. Ścieżka kasztana nie. FAQ ma sporo odpowiedzi, jak nie ma tam Twojego pytania, pisz PW.
"Mój przyjaciel mózg opuścił mnie,
z nim było mi dobrze, bez niego też przyjemnie" Rafał
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 2941
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 3565

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Lady_Behemoth » 24 wrz 2011, o 14:23

Czy piwo też się liczy? X)

A tak poważnie, to jakbym miała jeść coś do końca życia-to na pewno byłaby to pizza. Ale taka domowa, na puchatym cieście z maaaaaasą przeróżnych składników. Salami, dużo żółtego sera, cebula, pomidor, papryka i co tam jeszcze tylko się da.
Uwielbiam robić pizzę ^^

Ale tak jak napisała wcześniej Anima Vilis-tak, Zapiekanki Marzeń robią dużą konkurencję dla pizzy, bo je też mogłabym jeść do usr... do końca życia :D
"Piekło, to ja wciągam nosem..."
Avatar użytkownika
Lady_Behemoth żeńska
Student Magii
 
Posty: 19
Lokalizacja: Łódź
Reputacja: 34

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Marcel » 27 wrz 2011, o 11:51

A ja bym chciał taki dżinks, który pichci moja lepsza połówka. Nie wiem co dokładnie tam jest, ale najważniejsze: mięso z kuraka, pieczarki, makaron i sos ze wspomnianych pieczarek. Zdrowia w tym ni diabła, ale trzyma się żeber i człowiek czuje, że coś zjadł. Jest mięso, a witaminy mogą się powiesić :twisted:
Studentów można kochać lub nienawidzić, ale nie wolno ich bić po głowie łopatą.

Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? — Albert Einstein
Czyste biurko, czysty umysł. - Mustrum Ridcully
Avatar użytkownika
Marcel męska
Mag I stopnia
 
Posty: 109
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 241

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Dżon » 27 wrz 2011, o 19:38

Witaminy to opium dla mas, jak mawiał klasyk :)
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 3099
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2616

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez arycka » 10 paź 2011, o 18:17

Jest to jedno z najtrudniejszych pytań jakie mi kiedykolwiek zadano! Jakiś kosmos!~Jak to jedna! Do końca życia? Nie zamierzam jakoś umierać rychło chociaż, ostatnio intelektualnie bawię się wizją apokalipsy. Postanowiłam samowolnie lekko nagiąć treść pytania i umieścić się w celi śmierci. Ostatni posiłek. Ha! To dopiero zagwostka. W tym momencie musiałabym wybrać coś na prawdę na prawdę coś. Przy moich problemach z aparatem decyzyjnym byłaby to na prawdę uczta.

Na przystawkę podejrzewam, że włoska pizza z wyborem oliw do maczania. Taka prawdziwa włoska pizza a nie to gówno co serwują w okolicznych pizzeriach. Wierzcie mi jest kolosalna różnica. Do tego espresso.

Następnie sałatka grecka. Oryginalna feta i czarne oliwki, świeże malinowe pomidory wszystko w wybornym sosiku vinegrette... Do tego "przaśne pieczywo" prosto z pieca i znów oliwa do maczania.

Zupa krem z kukurydzy na bazie cebuli. Najzabawniejsza zupa jaka spotkała mnie w życiu ech... Trzy pierożki z kaszą gryczaną i wątróbką, trzy z mięsem i pieczarkami. kompot z rabarbaru.

Łosoś z grilla, koniecznie mięciutki, zero suchości. Sos z szyjek rakowych, puree truflowe, pieczone ziemniaczki i do tego szpinak zasmażany z czosnkiem. Białe wino.

Wybór mięs - grillowana karkówka, żeberka, comber jagnięcy, trochę koziny, zrazy, eskalopki. Do tego obowiązkowo zasmażane buraczki, marchewki w posypce z bułki, mizeria i ogórki małosolne. Wino czerwone i piwo (w zależności co tam będę spożywać xD)

Na deser ciasto czekoladowe z kremem czekoladowym polane gęsto czekoladą. Może być w środku czekoladowy biszkopt nasączany alkoholem i trochę kwaskowatego dżemu (jakieś porzeczki, ew. morele jak w zacherze). Obok cztery gałki lodów - czekoladowe, waniliowe, orzechowe i owoce leśne. Koniak.

Listek mięty i mogę umierać :D

Miałam okazję jeść każdą z tych potraw i dostawać gastronomicznego orgazmu podczas ich spożywania. Nie znalazł sie tu rybny przekładaniec bo nie pamiętałam jakie ryby były w środku (bodajże łosoś, halibut i coś jeszcze) to wszystko przekładane czerwonym kawiorem i zalane beszamelem. Nie znalazła się tu lazania, bo się jej nażarłam w życiu, jest to potrawa sezonowa i robię ją raz/dwa w roku. Na zbytek nie narzekam. Bez mięsa życia sobie nie wyobrażam. Mój organizm kiedyś mi powiedział co myśli o wegetarianizmie (z braku kasy nie żarłam białek pochodzenia zwierzęcego. Po tygodniu obudziłam się ze ślinotokiem bo przyśnił mi się mięsny szwedzki stół). Toż samo bez twarogu i tuńczyka, jednak ogólnie odżywiam się tymi dwoma rzeczami, toteż zabrakło ich na tym spisie również. Dobra. Zgłodniałam. Idę do lodówki poszukać jakiegoś mamuta xD
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 57
Reputacja: 83

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Dżon » 10 paź 2011, o 18:19

Tylko, że tu miała być jedna jedyna. Chyba, żeby zrobić z tego wszystkiego miks i jakoś to nazwać.
Jestem zresztą przekonany, że właśnie tak powstała pizza. Podobnie jak lazania i połowa włoskich potraw... Też macie takie wrażenie? :D
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 3099
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2616

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Dicey Reilly » 10 paź 2011, o 18:27

Już od dawna miałam taką teorię. Bieda jakaś musiała być, ludzie zbierali resztki mięsa, robili placek, wrzucali na placek, przykrywali pomidorami żeby nie było widać co kto je i do pieca.

Podobną teorię mam co do francuskich żab, ślimaków i serów pleśniowych. To ostatnie uwielbiam <3

arycka, oj nagięłaś. A jeśli na jednej potrawie musiałabyś żyć do końca swych dni?

Obrazek
Czytaj "Dajsi" :P
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2039
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 1410

Re: Jedna potrawa do końca życia...

Postprzez Corvus26 » 10 paź 2011, o 20:21

Co do pizzy to słyszałem że powstała w podobny sposób jaki opisała Dicey. Zajadała się takim przysmakiem służba wszelaka zrzucając resztki z pańskiego stołu na placek i do pieca.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

— Albert Einstein
Avatar użytkownika
Corvus26 męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1209
Reputacja: 1152

Poprzednia strona

Powrót do Luźne dysputy

- Sądzi wasza wielebność, że mam jakieś inne? — zdziwił się lord Vetinari. — Moje motywy są, jak zawsze, absolutnie przejrzyste.
Hughnon uświadomił sobie, że "absolutnie przejrzyste" może oznaczać, że niczego nie zasłaniają, ale też że wcale ich nie widać.

Prawda, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot]

cron