Jest to jedno z najtrudniejszych pytań jakie mi kiedykolwiek zadano! Jakiś kosmos!~Jak to jedna! Do końca życia? Nie zamierzam jakoś umierać rychło chociaż, ostatnio intelektualnie bawię się wizją apokalipsy. Postanowiłam samowolnie lekko nagiąć treść pytania i umieścić się w celi śmierci. Ostatni posiłek. Ha! To dopiero zagwostka. W tym momencie musiałabym wybrać coś na prawdę na prawdę coś. Przy moich problemach z aparatem decyzyjnym byłaby to na prawdę uczta.
Na przystawkę podejrzewam, że włoska pizza z wyborem oliw do maczania. Taka prawdziwa włoska pizza a nie to gówno co serwują w okolicznych pizzeriach. Wierzcie mi jest kolosalna różnica. Do tego espresso.
Następnie sałatka grecka. Oryginalna feta i czarne oliwki, świeże malinowe pomidory wszystko w wybornym sosiku vinegrette... Do tego "przaśne pieczywo" prosto z pieca i znów oliwa do maczania.
Zupa krem z kukurydzy na bazie cebuli. Najzabawniejsza zupa jaka spotkała mnie w życiu ech... Trzy pierożki z kaszą gryczaną i wątróbką, trzy z mięsem i pieczarkami. kompot z rabarbaru.
Łosoś z grilla, koniecznie mięciutki, zero suchości. Sos z szyjek rakowych, puree truflowe, pieczone ziemniaczki i do tego szpinak zasmażany z czosnkiem. Białe wino.
Wybór mięs - grillowana karkówka, żeberka, comber jagnięcy, trochę koziny, zrazy, eskalopki. Do tego obowiązkowo zasmażane buraczki, marchewki w posypce z bułki, mizeria i ogórki małosolne. Wino czerwone i piwo (w zależności co tam będę spożywać xD)
Na deser ciasto czekoladowe z kremem czekoladowym polane gęsto czekoladą. Może być w środku czekoladowy biszkopt nasączany alkoholem i trochę kwaskowatego dżemu (jakieś porzeczki, ew. morele jak w zacherze). Obok cztery gałki lodów - czekoladowe, waniliowe, orzechowe i owoce leśne. Koniak.
Listek mięty i mogę umierać

Miałam okazję jeść każdą z tych potraw i dostawać gastronomicznego orgazmu podczas ich spożywania. Nie znalazł sie tu rybny przekładaniec bo nie pamiętałam jakie ryby były w środku (bodajże łosoś, halibut i coś jeszcze) to wszystko przekładane czerwonym kawiorem i zalane beszamelem. Nie znalazła się tu lazania, bo się jej nażarłam w życiu, jest to potrawa sezonowa i robię ją raz/dwa w roku. Na zbytek nie narzekam. Bez mięsa życia sobie nie wyobrażam. Mój organizm kiedyś mi powiedział co myśli o wegetarianizmie (z braku kasy nie żarłam białek pochodzenia zwierzęcego. Po tygodniu obudziłam się ze ślinotokiem bo przyśnił mi się mięsny szwedzki stół). Toż samo bez twarogu i tuńczyka, jednak ogólnie odżywiam się tymi dwoma rzeczami, toteż zabrakło ich na tym spisie również. Dobra. Zgłodniałam. Idę do lodówki poszukać jakiegoś mamuta xD