Gry forumowe

Jak zginęło 1000 szczurów

Forumowe nabijacze postów ;)

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez emerencja » 9 cze 2011, o 13:19

Matka Dwudziestegosiódmego (tak naprawdę, wg wyliczeń lekarza, miał się urodzić jako 21-wszy - Dziecko Szczęścia) żerowała w bezpiecznie ukrytym przed wszelkimi zagrożeniami tajemnym, jej tylko znanym miejscu. Miejsce, choć dobrze oświetlone, było tak starannie ukryte /nawet przed przyjaciółmi/, że nikt nie znalazłby do niego drogi.
Nagle /i niespodziewanie/, w trakcie posiłku spojrzała przed siebie. Widok przyprawił ją o zawał. Niewiele samic w jej wieku potrafiło przeżyć własny widok w lusterku - jeśli nie były na to wcześniej przygotowane...

"Naprawdę szczęśliwy jest ten, kto się nigdy nie urodził, ale takie szczęście ma tylko jeden na tysiąc" - głosiła zbezczeszczona kartka z Talmudu, leżąca pod zabójczym odłamkiem damskiego lusterka...
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1249
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 543

Reklama

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Nobby Nobs » 16 cze 2011, o 22:50

Cały dom pochłonięty ciszą… Nie, właściwie nie. Po porostu jest właśnie druga trzydzieści i domownicy cierpiący na bezsenność, starają się z samej przyzwoitości zachowywać ciszę, a przynajmniej jak najmniej hałasować w ciemności. Jedynie kot dumnie spaceruje po korytarzu i ponieważ ma wbudowaną w siebie kocią złośliwość, od czasu do czasu zrzuca jakiś przedmiot, by ten wydając radosny brzdęk spotkał się z podłogą. Właśnie czaił się na obiecująco puszysty obiekt, będący różowym kapciem, gdy nagle niby różowa zemsta, spadł na jego ogon klon upatrzonej ofiary. Miauknął żałośnie i wbiegł do szafy. Z bezpiecznego miejsca prychnął oburzony i rzucił nienawistne spojrzenie człowiekowi w różowym kapciu. Kot, jako że wpadł w zły humor, postanowił jego zwyczajem sprawić, by ktoś inny też taki humor miał. Z złowieszczym zadowoleniem dostrzegł ruch w okolicy jedwabnej sukienki. Skoczył...
PIP.
- Pip - westchnęła duszyczka Dwudziestegoósmego.
– Leżymy w rynsztoku, Nobby – jęknął. – Ooo!
– Wszyscy leżymy w rynsztoku, Fred. Ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy...
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1243
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1025

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez wiedzmikołajka » 1 lip 2011, o 15:33

Numer Dwudziestdziewiąty była troskliwą babcią szczurząt o dość zmiennej ilości. W młodości urodziła dwudziestu synów i szesnaście corek. Teraz całe potomstwo mnożyło się tak bardzo, że ona sama wydawała majątek na prezenty dla szczurząt ale mogła sobie na to pozwolić była najbogatszą szczurzycą w okolicy. Spadek podzieliła równo między dzieci. Jednak jak to zwykle bywa dwójka potrzebowało błyskawicznie forsy . W końcu dwójka szczurów uknuła intrygę. Po przeczytaniu paru dobrych kryminałów i zakupie trutki na szczury otruły własną matkę.
-PIP.-podczas niedzielnego obiadku rozległ się straszny dżwięk
- I pomyśleć że oni dostaną mój majątek! A czy tam jest ser pleśniowy najlepszej jakości?- upewniała się dusza.
-PIP.- rozległ się potakujący i przerażający pisk.
- No to na co jeszcze czkamy !?
Bądź altruistą. Szanuj egoizm drugich.
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
wiedzmikołajka żeńska
Student Magii
 
Posty: 82
Lokalizacja: Polska
Reputacja: 65

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Mosey » 11 lip 2011, o 22:35

Trzydiestka, z racji okrągłego imienia myślał, iż w szczurzym świecie należy mu się uprzywilejowana pozycja. Co więcej, sam siebie uważał za Wybrańca Losu, wybawiciela setek współbraci spod jarzma - nie do końca wiedział jakiego dokładnie, ale liczył się sam fakt walki gatunkowo wyzwoleńczej.

Jednak podobnie jak ludzcy, tak samo szczurzy bogowie są dosyć kapryśni i nie lubią, kiedy ktoś bez ich wyraźnej zgody, ma o sobie aż tak wygórowane mniemanie. Chcąc się jednak zabawić jego kosztem, wysłano go na typową misję, odwracając jednak trochę role - do tej pory każdy początkujący bohater musiał się wykazać umiejętnością pozbycia się szczurów z piwnicy. Tym razem to szczur miał się pozbyć wszystkich ludzi z pomieszczenia. Pech chciał, że wszedł do Załatanego Bębna, gdzie jego marny żywot skończył się, gdy jakiś osobnik, postanowił nim rzucić w pewną grupę muzyków stojących na scenie.
Avatar użytkownika
Mosey męska
Student Magii
 
Posty: 99
Lokalizacja: Sosnowiec
Reputacja: 73

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez emerencja » 17 lip 2011, o 01:44

31 wpadł tu, bo było spokojnie. /sobota/.
Nażarł się kleju, silikonu, podgryzł płytkę ...

PIIIIIP! *

*nie pchaj się w remont łazienki.. w następnym wcieleniu... - dodał miłosiernie Ś.SZ.
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1249
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 543

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Marek_Sobczak » 17 lip 2011, o 11:14

Trzydziesty drugi z kolegami wybrał się na wieczorną popijawę do prawie pustych beczułek na zapleczu karczmy w której ucztowała Srebrna Orda. Po zwiedzeniu kilku takowych wykrzyknął bełkoczącym głosem:
- Pip!!(co tłumaczy się jako: "Ja nie dam rady? Przytyrzymaj mi piwo!") i ruszył w stronę drzwi wejściowych do knajpy, z zamiarem pocałowania w nos najwiekszego zabijaki stojącego jeszcze o wlasnych siłach.
Przelatująca jednak powyżej sowa jednym pikowaniem w dół zmieniła jego plany. Na zawsze.
- PIP...
- Dużo tego piwa? I gołe szczurzyce? Czyli w sumie to był udany dzień.
Albo w pasiece do ula się spowiadał
A pszczoły miód na serce mu lały...
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Rzeszów/ Zawadka
Reputacja: 2854

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Nobby Nobs » 19 sie 2011, o 00:08

Trzydziesty trzeci był całkiem normalnym szczurkiem. Biegał po śmietnikach, jadł wszytko, co wydawało się choć odrobinę jadalne, a nawet czasem i to, co jadalne nie było w żadnym wypadku, jak że bywają gorsze dni.
Pewnego dnia stał się śniadaniem pewnego kota. I stwierdził, że to nie fair, jako że nikt się go o zdanie nie pytał, a powinien - w końcu to jego egzystencja i powinien mieć prawo decydować o jej losie.
- Pip - burknął.
PIP.
Niematerialne oczka gryzonia zalśniły jakimś wewnętrznym blaskiem.
- Pip pip? - spytał podniecony, co znaczyło "A dostanę łańcuchy, żebym mógł nimi pobrzękiwać?"
PIP.
- Pip pip? - czyli "A przechodzenie przez ściany? Poruszanie przedmiotami?"
PIP.
- Pip pip... pip? - spytał z nadzieją, co tłumaczy się jako "A nawiedzanie tego... niegrzecznych kotków?".
PIP.
Duch szczurka uśmiechnął się, a był to uśmiech maniaka. Pobrzękując łańcuchami poleciał za oddalającym się kotem, mściwie bucząc szczurzy odpowiednik "buuuuuuuuuu!".
– Leżymy w rynsztoku, Nobby – jęknął. – Ooo!
– Wszyscy leżymy w rynsztoku, Fred. Ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy...
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1243
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1025

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez ZaczymajCzas » 19 sie 2011, o 03:58

-Do demona! - huknął donośnie Nadrektor NU - Wszystkie pary pogryzione!
-Moje też Ridcully - wtrącił Kierownik Studiów Nieokreślonych - Kwestor też cały wieczór bełkotał coś o dziurach.
-A co z pigułkami z suszonej żaby? - zapytał Mustrum
-Zjedzone! Bąbelki się kłębią, a dziury... Dziurawią. - odpowiedział Kwestor, bawiąc się rozdartą skarpetką.
-Widzisz Kierowniku, z Kwestorem wszystko w porządku, ale do demona! Musimy coś uczynić z tym faktem. Panie Stibbons?
-A tak Panie Nadrektorze, razem z Wielkim Waria... To znaczy, razem z Adrianem, wpadliśmy na pomysł, żeby zapytać HEX-a co się stało ze wszystkimi skarpetami i...
-I czego się dowiedzieliście Panie Stibbons? - przerwał mu Ridcully - Co za demon grasuje po moim Uniwersytecie?!
-No właśnie do tego zmierzałem Panie Nadrektorze - odpowiedział podirytowany Myślak - według HEX-a, za całe to zamieszanie ze skarpetami, odpowiedzialne są... Szczury.
-Cóż za genialne odkrycie Stibbons, cieszę się, że fundusze Uniwersytetu, nie idą w błoto - zakpił Ridcully - Może chociaż ta wasza maszyneria je wyłapie?
-Szczury, szczury, szczury! - krzyknął przerażony Kwestor
-Spokojnie stary przyjacielu - uspokoił go Nadrektor - jedyne czego możemy się obawiać, to Ci przeklęci studenci. To jak Panie Stibbons, HAKS pozbędzie się gryzoni?
-HEX... Nazywa się HEX Panie Nadrektorze - odpowiedział Myślak, trzęsąc się ze złości - Jakby to Panu powiedzieć...
-Wprost człowieku, pospiesz rzesz się, nie mamy czasu, skarpety tracą swą skarpetowość, a jak Pani Whitlow to zobaczy to... - Magowie zadrrżeli na samą myśl- To nie będzie zadowolona Stibbons.
-HEX to maszyna Panie Nadrektorze, porusza się... Ale tylko w środku. - wyjaśnił Myślak
-W sensie, że tak jakby biegła, ale stoi? - upewnił się Mustrum
-Można... Myślę, że można tak stwierdzić. Stoi w miejscu... Ale biegnie w środku, tak.
-Panowie, koledzy, mamy tu poważny problem. Nakazuję wam przygotować najlepsze zaklęcia bojowe jakie posiadacie i rozpoczynamy polowanie na gryzonia, nim Pani Withlow urządzi je na nas! - nakazał Nadrektor - Ku chwale NU!

Nagle usłyszeli cichy chrobot w kącie pomieszczenia, jak jeden mąż odwrócili się i każdy rzucił aktualnie zapamiętane zaklęcie. Rozległ się huk łamanych mebli i tłuczonego szkła. Magowie wyszli z pokoju Nadrektora, kaszląc i plując dymem.

-No i chyba problem z głowy. - ucieszył się Mustrum - Wszyscy cali?
-Tak, ale z tą kulą ognia, to przesadziłeś Ridcully. - wykaszlał Dziekan - Ale zaklęcie Kwestora, było zbyteczne.*
-Nie przesadzaj Dziekanie, ciepłe mleko nikomu nie zaszkodzi - odparł Nadrektor - Poza tym, na Uniwersytecie jest sporo miejsca na krowę, która nam je od teraz może dawać codziennie.

Gdy tumany kurzu i pyłu w końcu osiadły, w rogu pokoju stały dwie maleńkie postacie. Jedna z maleńką kosą, zasłaniała pyszczek kawałkiem czarnej szaty.

-Piiip, piiip?
-PIP
-Pi... Piiiip... - westchnął maleńki gryzoń gdy Śmierć Szczurów, przekreślił numer 34 na swojej maleńkiej liście.

*Kwestor czasem działał zbyt emocjonalnie.
WSZYSTKO, CO ZASZŁO, POZOSTAJE ZASZŁE.
- Co to za filozofia?
JEDYNA, KTÓRA DZIAŁA.
Avatar użytkownika
ZaczymajCzas męska
Student Magii
 
Posty: 50
Lokalizacja: Tarcza Zegarka
Reputacja: 57

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Marek_Sobczak » 10 wrz 2011, o 18:12

Numer 35 kończył włąsnie spożywać nastrojową kolację na śmietniku w świetle księżyca, gdy jego uwagę zwrociła grua dziwnych niebieskich istot. Niosących na swoich barkach wielką beczkę piwa. Jako, ze i tym trunkiem nie gardził zaczął dyskretnie iść ich tropem, co ie było trudne, zważywszy na ilość hałasu przez grupę generowaną.
Kiedy beczka się na chwilę zatrzymała był tuż za nimi. po ściance ściekała akurat złota kropla która już miała spłynąć na jego język, gdy nagle grupa z okrzykiem "Na zodek jom postowcie" z całym impetem umieściła ciężką beczkę na 35. Co za tym idzie 35 został umieszczony pod nią, co skończyło się z kolei ustaniem czynności życiowych.

-PIP
-Wiem paskudny nałóg ale co zrobić?
-PIP...

W tle dało się usłyszeć
-Dzieś gamuniu to postawiuł! W jakisik krowim placku! Dźwigej zaroz to na powrót!

Na szczęście dusza 35 już tego nie słyszała.
Albo w pasiece do ula się spowiadał
A pszczoły miód na serce mu lały...
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Rzeszów/ Zawadka
Reputacja: 2854

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Czarownica » 1 paź 2011, o 20:17

Szczurowi trzy sześć w kolejności
Pisane było za sto lat, ze starości
Po życiu długim, umrzeć z niemocy
-Los nie przeznaczył zginąć mu tej nocy

A Szczur, choć miał rodzinę szczęśliwą
I życie dobre, i strawę godziwą,
Odczuwał coraz większe cierpienia
Sięgające sedna szczurzego istnienia

Nikt bliski nie rozumiał, co się z nim działo
Wśród szczurów to historia bowiem jakich mało
Nie strzykało mu w stawach, nie bolały go kości
Przeżywał zaś głęboki kryzys tożsamości

Zupełnie bowiem wbrew swej naturze
Choć ciało posiadał młode, szczurze
Czuł się bardzo podeszły już wiekiem
I myślał sobie, że jest… człowiekiem

A nawet, aż wstyd mówić o tem
Czuł nieraz tą dziwną ciągotę
Taką… nie do tej płci co, tego…
I czuł w sobie też coś kobiecego…

A mama mówiła (że też jej nie słuchał!)
„Stroń od chat czarownic, ja kiedyś pół ucha
Straciłam, kręcąc się przy magach
Ten nadmiar czarów- wcale nie pomaga!”

Szczur pragnął żywota dokonać, rozdarty
Lecz Los nie takie rozdał mu dziś karty
Choć chciał go oszukać, na różne sposoby
Pozbyć się życia nie mógł, jak jakiej choroby

Próbował się powiesić - deska była zgniła
Próbował nic nie jeść - żona go zmusiła
Próbował się utopić- rzeka na brzeg zniosła
Próbował się otruć - trucizna się wyniosła

Zanosił więc modły, błagał bóstwa wszelkie
Aby zważyły na cierpienie wielkie
W Zefirze wzbudziły one ciut litości
Zasiadł więc do stołu, wygrał z Losem w kości

Dmuchnął, spadła gałąź, i przygniotła szczura
Skonał więc, jak pragnął, choć w ciężkich torturach
A gdy usłyszał „PIP”, ruszył w tan szalony
Kryzysu tożsamości wreszcie pozbawiony

Pewnie gdzieś daleko, w jakimś innym świecie
Szczur ten żył długo, zaś po wieku kwiecie
Odszedł, bez robienia zbędnego hałasu
Podążył inną nogawką starych spodni czasu
Czarownica żeńska
Student Magii
 
Posty: 72
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 126

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Elencza » 3 paź 2011, o 12:03

Szczur 37 był starym ( w doświadczeniu, absolutnie nie w latach) wilkiem morskim. W bieżącym tygodniu postanowił jednak odpocząć kilka dni na stałym lądzie. Miasteczko było całkiem przyjazne, port zasobny w towary, odpadki i łatwo dostępne kryjówki. Tak, 37 mógł tam dać wypocząć skołowanemu po długim rejsie błędnikowi. Szybko przekonał się, że to nie jakieś portowe miasteczko, ale całe wielki i gwarne miasto-państwo.

Po tygodniu 37 zaczął myśleć, czy nie warto by osiąść w porcie na stałe. Spodobały mu się kupieckie kamieniczki, rzeka po powierzchni której można biegać i stały ruch na ulicach. Lubił obserwować tę mieszankę gatunków: ludzie, krasnoludy, gnomy, czasem trolle i całe rzesze nieumartych. Aby zaimponować lokalnemu stadu i zdobyć przywództwo, stoczył walkę z aktualnym hersztem, a potem wywiódł w pole sforę zdziczałych psów. Mimo liczebnej przewagi wroga nie było to trudne, psy wyglądały jakby trawiła je jakaś choroba i były tak wycieńczone, że nie miały sił, by go ścigać. Mimo tego, 37 dosłownie puchł z dumy. Z walk wyszedł zwycięsko, bez większych ran, przecież kilka zadrapań się nie liczy. Z ogona jednego ze ścigających go długowłosych kundli zdołał wyrwać pęk sierści. Wreszcie mógł doczepić upragniony ogon do kapelusza.

„Przeklęty zapchlony kundel!” – złościł się 37. Piękna, lśniąca kita okazała się mieć lokatorów. Dwie sprytne pchły szybki odnalazły zadrapania na skórze szczura i nie dawały mu spokoju. 37 zaczął godzić się z myślą, że trzeba będzie się wykąpać w płytkiej sadzawce nad brzegiem Okrągłego Morza. Pobiegł do portu. Drapał właśnie się po powiece, gdy znienacka wpadł na końskie kopyto. Ze zdziwienia aż przysiadł na zadku. „Przed sekundą ta uliczka była pusta, skąd ten koń?”-dumał. Ze złośliwą satysfakcją zauważył, że jedna z jego niechcianych, dzikich lokatorek przeskoczyła na końską pęcinę i zaczęła wspinać się w górę. Dopiero teraz szczur zauważył, że koń – a w zasadzie kara klacz – ma jeźdźca. Smutną dziewczynę z brzydką blizną na twarzy. Rozglądała się niepewnie, widocznie była tu nowa. 37 często widywał ten grymas lęku przed nieznanym i przed zapachami miasta u nowoprzybyłych mieszkańców Ankh-Morpork. Klacz zadrobiła kopytami, szczur ostrożnie wycofał się z niebezpiecznej strefy, by uniknąć stratowania. Nie uciekał jednak, obserwował przybyszkę. Dziewczyna zauważyła go, czającego się w zaułku, na widok jego zdobycznej czapki przymrużyła oczy i skrzywiła usta. „Szczur Scoia’tael, tego już doprawdy dość” – usłyszał. 37 nie wiedział co znaczyło to powiedzenie, nie spodobała mu się jednak intonacja z jaką zostało wygłoszone.

37 wystarczająco często buszował w śmietnikach wokół Niewidocznego Uniwersytetu, by przyswoić sobie (miał mocny żołądek) trochę książkowej mądrości.

„$%^&*&%%^#@@!!!!!!!!!!!!!!!!!!” – okrutne zaklęcie przejęcia kontroli nad mózgiem pchły na końskiej pęcinie popłynęło w eter. Pchła posłusznie ugryzła z całą mocą na jaką było ją stać. Kara klacz stanęła dęba, dziewczyna chyba potrafiła wyczuć przepływ thaum’ów, bo ze złością w zielonych oczach spojrzała na szczura, ściągnęła wodze i niesamowicie szybkim, płynnym ruchem strąciła 37 do wody.

W ciągu kolejnej sekundy dużo się wydarzyło (zapewne Mnisi Historii wtłoczyli tu trochę czasu podebranego w sobotę Elenczy z zupełnie innej nogawki czasu).

Po pierwsze, 37 nakazał pchle w ramach zemsty towarzyszyć dziewczynie w dalszej drodze.
Po drugie, na portowej uliczce dokładnie widoczny był brak jakiejkolwiek dziewczyny na karej klaczy.
Po trzecie, 37 wpadł do wody z myślą, że zaplanowana kąpiel będzie przyspieszona.
Po czwarte, szczur uświadomił sobie, że jest co prawda wilkiem morskim, ale pływać nie umie, a woda w dokach jest głęboka.
Po piąte, z ulgą zauważył sąsiedztwo innego szczura. Ten też nadążał za modą, nosił co prawda nie kapelusz, ale pelerynę i był stanowczo za chudy, by być trendy w szczurzym świecie, ale nikt nie jest doskonały.
Po szóste, szczur-anorektyk powiedział „PIP”
Po siódme, dla 37 ciąg dalszy się już nie liczył.

Dla reszty świata ciąg dalszy miał jednakże znaczenie.
Smutna dziewczyna na karej klaczy miała zdolność poruszania się między światami, nie mogła za to odnaleźć tego właściwego, w którym zostali jej bliscy. Z Ankh-Morpork, które ją bardzo wystraszyło uciekła do kolejnego portu. Tam ponownie napotkała na swej drodze przedstawiciela szczurzego rodu, po chwili przeniosła się w kolejne miejsca, kolejne czasy. Ta chwila wystarczyła, by sterowana pchła (rodowita ankh-morporkianka) wymieniła się miejscem z lokalnym insektem, bytującym na starym samcu. Obie pchły zaaklimatyzowały się w nowym środowisku, zadowolone ze zmiany. Obie ruszyły na podbój nowego środowiska. Obie przeniosły zabójczego wirusa.
To przez nie zginęło pozostałe 963 szczury :mrgreen: .
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 620
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 288

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez emerencja » 2 lis 2011, o 01:29

38-my wiedział, że 11 jest jego szczęśliwą liczbą. Wziął jedenaście wdechów i.... pękł

- PIP, PIP,PIP,PIP,PIP,PIP,PIP,PIP,PIP,PIP,PIP...
stwierdził precyzyjnie i nieuchronnie niedościgniony uczeń swego Mistrza ..
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1249
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 543

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Marek_Sobczak » 29 lut 2012, o 20:32

39 nienawidził szkoły. To całe wkuwanie jaka trucizna może go zabić, albo jak wydostać się z określonego typu pułapki strasznie go nudziły.
Kiedy więc pewnego dnia przez nieuwagę zjadł zatruty ser zamiast czekać na nieuniknioną śmierć w męczarniach postanowił skończyć z sobą rzucając się w rozstawione w piwnicy pułapki.
Naciągnął sprężynę ogonem ustawił się w dogodnej pozycji i zwolnił naciąg. Sprężynujący metal jednak poruszał się w zupełnie inną stronę niż przewidział. 39 otrzymał okropny strzał w... cześć szczura do której przyczepiony jest ogon, tak silny, że aż wykrztusił śmiertelną dawkę sera. Uradowany szczęśliwym zbiegiem okoliczności wybiegł z piwnicy krzycząc, że to najszczęśliwszy dzień jego życia.
Kot miał inne zdanie...
- PIP - powiedział Śmierć Szczurów
- Wiem... W drugim życiu za karę zostanę nauczycielem.
Albo w pasiece do ula się spowiadał
A pszczoły miód na serce mu lały...
Avatar użytkownika
Marek_Sobczak męska
Dyżurny Klasowy
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Rzeszów/ Zawadka
Reputacja: 2854

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Raven » 6 mar 2012, o 15:04

40 brał udział w wizualizacji piosenki o małym, kolczatym szczęśliwcu ;)
-PIP!pippippippippippippippip.....- i tak Śmierć Szczurów rozpoczął pogadankę o tak istotnej sprawie jak posiadanie partnera z tego samego gatunku.
Słuchaj uważnie co ci radzą a potem i tak rób jak chcesz
Avatar użytkownika
Raven żeńska
Mag II stopnia
 
Posty: 272
Lokalizacja: okolice Bolesławca/Wrocław
Reputacja: 343

Re: Jak zginęło 1000 szczurów

Postprzez Dżon » 6 mar 2012, o 16:28

Zabrakło taśmy klejącej? :P
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2965
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Gry forumowe

-Wyobraź sobie, że wróg jest wszystkim, co nienawidzisz.
-Dyrektorzy - powiedział Saveloy.
-Dobrze.
-Nauczyciele gimnastyki!
-Aha
-Chłopcy, którzy żują gumę! - wrzasnął Saveloy
-Patrzcie, dym mu wylatuje z uszu - zauważył Cohen. - Pierwszy na tamtym świecie czeka na resztę.

Ciekawe czasy, dodał(a) Dżon

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników