Z okazji zbliżających się świąt postanowiłam sprawić Wam mały prezent, mianowicie całą doptychczas napisaną część opowieści. Oto link to mojego chomika: http://chomikuj.pl/olosolo1 , opowieść znajduje się w folderze 'wszystko i nic'. Jeśli komuś z zainteresowanych się nie otworzy, dajcie znać. HO HO HO.No i tradycyjnie:
Klejenie vol. XIV
Okazało się jednak że wyszło szydło a wróciło mydło o zapachu ruskich pierogów ale smaku bananowym, a ten człowiek, który je spróbował miał bananofobię i wstręt do mydła w płynie. Dlatego nie mógł nie rozpętać rewolucji zwlekając wytarł ścierką najbliższego spoconego żołnierza i zarządził zwerbowanie innych jeszcze bardziej winnych Drożdży.
Niestety w okolicach było więcej mikroorganizmów niżby mógł pomieścić ułański pustelnik w swojej wstrętnej, wielkiej głowie. Tuż za płotem świeżo skoszonej konopi dobrej na astmę i na bluzę, oraz parszywy humor wszelkich form życia, w tym Nooby'ego Noobsa, który podobno był agentem Ministerstwa Edukacji, jednakowoż znany wszystkim pod wielce wymownym pseudonimem "Drożdż".
Mając na względzie stopień niepełnosprawności mijanego widocznego już z odległości lubianego i kochanego sierżanta Dwóch Milimetrów i’ Pół, który stwierdził, że gdyby miał pół nogi byłoby lepiej. A gdyby nie miał, spróbowałby odebrać komuś delikatnie, zostawiając w zamian lewą zastawkę przedsionkowo-komorową, tylko nieznacznie uszkodzoną przez zakażoną krew miesięczną zmutowanych mrówek, które wyszły z kopca ginekologa entuzjasty o krótkim wzroku i długich palcach. Równocześnie z palpacyjną obdukcją trzeba było zaczekać, zbyt późno było na rozważenie kwestii ” Umyć ręce czy jednak poprzestać na dezynfekcji dłoni poprzez rytualne pocieranie kabaczka?”. Była to kwestia czasu, dlatego też pacjentka, niewiele myśląc dokonała obdukcji samodzielnie. Nie mogła powstrzymać się od radosnego stwierdzenia, iż wciąż jest ubrana w kraciastą piżamkę, którą zdarł z niej ku zaskoczeniu wszystkich jeden z jej najbliższych przyjaciół, lekko chory psychicznie, ale wciąż zdrowy, jak większość jemu podobnych schizofrenicznych kleptomanów, którzy z zaślinionym pyskiem kradną pomarszczone kalafiory z dziupli bezdomnych ślimaków.
Na domiar złego okazało się, że wspomniane kalafiory zdążyły już zapuścić żurawia do ucha wielce zaskoczonego…