








Sanchez nie znosił w swoim barze obcych. Podobnie zresztą jak stałych klientów, tych jednak obsługiwał chętnie, a to z tego prostego powodu, że ich się bał. Wyproszenie bywalca byłoby równoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku śmierci. Opryszkowie odwiedzający Tapiocę stale szukali okazji, żeby się sprawdzić; właśnie tutaj, w tym barze, bo dzięki temu cały światek przestępczy by się o tym dowiedział.







Marcusa Gnidę wciąż męczył kac. Ale niespecjalnie się tym przejmował. Zwalczał klina klinem, dzięki czemu najgorsze miał już za sobą. Ubiegłej nocy spadł jak kot na cztery łapy. Obrobienie Jefe okazało się o wiele łatwiejsze, niż przypuszczał. Kiedy go okradał, łowca nagród spał smacznie jak niemowlę. Rzecz jasna, sprawę ułatwił fakt, że Marcus wrzucił do jego szklanki pigułkę gwałtu. W normalnych okolicznościach nie marnowałby bezcennego rohypnolu na kogoś, w stosunku do kogo nie miał seksualnych zamiarów, no ale Jefe nosił na szyi ten piękny niebieski kamień. Ukrywał go całkiem nieźle, jednak im bardziej był wstawiony, tym częściej widać było, że coś tam chowa; w każdym razie widzieli to ludzie pokroju Marcusa, który miał oko do takich rzeczy. Przy okazji okazało się, że w kieszeniach Jefe Marcus znalazł kilka tysięcy dolarów, tak że spokojnie mógł pić na jego koszt przez dobre kilka miesięcy.














Boże mój, Ty sam widzisz co ja posiadam. Ale czy mnie tego trzeba? Czy to za tym tęskni moja dusza? Oto co dali mi ludzie zamiast tego, za czy, dusza moja tęskni! A gdyby dali mi tamto, czyżbym potrzebował to? Spójrz tylko, Panie: Różane mocne za rubel trzydzieści siedem...
I Bóg zza sinych błyskawic odpowiedział mi:
-A na co potrzebne są stygmaty świętej Teresie? Też przecież nie są jej potrzebne, ale są upragnione.
-Właśnie, właśnie! - odpowiedziałem z zapałem. - Tak samo ze mną, też upragnione, ale ani trochę niepotrzebne!
-Skoro upragnione, W****, to pij - pomyślałem cichutko, ale jednak zwlekałem. Czy powie mi Bóg jeszcze coś, czy nie?
Bóg milczał.
















LeslawQ napisał(a):Moskwa-Pietuszki, Wieniedikt Jerofiejew?

















Muzyka duszy, dodał(a) grace
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników