przez arycka » 8 paź 2011, o 22:05
Dziewczyna, której krótkie włosy zdawały się być jeszcze bardziej białe w tym ostrym świetle była niezwykle zaabsorbowana chomikami, do momentu gdy wyraźnie poddenerwowany i nazbyt pocący się funkcjonariusz nie wyrzucił z siebie tego zadziwiającego ciągu słów niekoniecznie do siebie na wzajem pasujących.
- Ósmy... kiedy to było? - zamyśliła się, ale szybko przestała gdy dotarł do niej sens zakończenia tej bełkotliwej frazy - Kaaawaaa... tak bardzo chętnie - uśmiechnęła się promiennie drapiąc się po głowie, co różnorako mogło być odebrane przez współrozmówcę. Już oczekiwała ciepłego napitku gdy padły następne pytania. Otworzyła szeroko ze zdziwienia oczy, a policzki zaróżowiły jej się aż nazbyt (choć to pewnikiem od mocy żarówki, w końcu nie było tam zbyt chłodnawo).
- Cóż więc... eee... nooo... koty lubię hurtem wszystkie, choć najbardziej to takie co są masywne i silne. Że jak taki Ci, ee.. znaczy panu władzy się na klacie położy to czuje się ciężar kociej miłości. Ale ta cieńka drobnica też może być. Kotka mojej siostry to taka piszczałka co przemyka przez mieszkanie niezauważona. Ale świętej pamięci, niech sobie hasa po tej krainie wiecznych łowów - Gustaw to był kawał kota. Kiedyś to nawet i trzy podbródki naliczylim w rodzinie ale...
Dostrzegając karcący wzrok stróża "prawa" wiedziała, że nazbyt język w tej materii jej się rozwiązał, ale tak już miała gdy nerwy lub emocje lub oba na raz owładały jej umysłem. Odetchnęła zaś głęboko i przymierzyła się do kolejnego pytania.
- Kuchnię to wszelaką, co mama ugotuje to najpyszniejsze jest, choć sama niezgorzej wprawiam się w tej sztuce. Najlepsza mi lazania wychodzi, choć za każdym razem odrobinę inna. Jestem uzależniona od czekolady i wołowiny i z pewniością nie pogardzę dobrym trunkiem do posiłku.
Amen. Zamknęła buzię zadowolona, że udało jej się tak zwięźle odpowiedzieć tym razem. Lecz teraz trzecie K pozostało z wielkiej trójcy, a pytanie dotyczące tegoż było niewątpliwie najtrudniejsze.
- Można powiedzieć, że jestem... hmmm... szwaczką jeśli chodzi o moje preferencje muzyczne. Serce oddaję temu, kogo kompozycję przyszło mi grać akuratnie, jednak, jakbym miała podawać jakieś nazwiska... - ręka mimowolnie powędrowała do grzywki, palce zatopiła w jasną czuprynę wspierając przy tym czoło o kiść swoją. - No nie wiem, to na prawdę trudne... ale chyba Brahms. Jego geniusz mnie zniewala.